Mechanizmy dziedziczenia wzorców rodowych – Monika Czyżewska

More videos
1.63K
Views
   

Jesteś tu, by zrealizować swoje wielkie PO CO, więc wyobraź sobie, co w idealnych warunkach byś w życiu robił… Z jakim rozmachem? Jak Twoje wielkie PO CO pomagałoby Tobie, Twoim Bliskim, innym Ludziom i światu? W jaki sposób, dzięki Twoim działaniom, dookoła byłoby więcej radości? Jak czuliby się dzięki temu Ludzie wokół Ciebie i w kontakcie z Tobą? Jak uśmiechałyby im się oczy w Twoim kierunku i jak ten dźwięczny śmiech nieśliby dalej?

A teraz pomyśl o Twojej obecnej sytuacji i… znajdź różnice.

Podczas wykładu „Mechanizmy dziedziczenia wzorców rodowych” dowiesz się, jakie obciążenia odziedziczyłeś epigenetycznie – mimo, że się o to nie prosiłeś… że na to nie zasłużyłeś… i że nie jest to fair!

Usłyszysz o narzędziach Zdrowej Pełni – metody, która dociera do zapisów Twojej pamięci komórkowej. Nie tylko łatwo namierza w Twojej pamięci komórkowej różne obciążenia rodowe, ale też pozwala Ci się od nich trwale uwolnić.

Zdrowa Pełnia jest niczym system 6 sigma osobistej transformacji – pozwala Ci w najkrótszym czasie (często podczas jednej sesji) skutecznie uwolnić się od danego obciążenia. Jest zestawem tak skutecznych narzędzi, że czyżyk (jako jedna z niewielu osób na świecie w obszarze rozwoju osobistego) rozlicza się z Ludźmi, od efektu, jaki w sesjach osiągają.

Wykład da Ci odpowiedź, co zrobić, żeby Twoje rodowe obciążenia przestały się odbudowywać. Bez tej wiedzy możesz sięgać po różne metody, a po jakimś czasie znów budzić się na starcie.



Strona kursu Moniki i kontakt: ZdrowaPelnia.pl/zJakaMatkaTakaCorka
Facebook: Facebook.com/monika.czyzewska.355

Ilość wejść: 1631

14 komentarzy

  • jan piotr kutereba
    Reply

    witamy I dziekujemy Monika Czyzewska za przekaz tego tematu wzorcow rodowych ten temat od pieluch /mam 64 lata=pieluchy wtedy byly modne/ od pieluch do teraz zmagamy sie z tym tematem rzeka =wlasciwie ten temat =newsem =POZNAJ SIEBIE =PROBLEMEM JEST LENISTWO LUDZI =ze ten temat nikt nie chce sie zajac dlatego przypuszczalnie nastapi RESET =OCZYSZCZENIE SWIATLEM CZYLI WIEDZA !!!! cha cha cha ta cywilizacja jak I poprzednie popadla w spiaczke =LENISTWO ???? w tym temacie znakomity przekaz zrobila DOROTA WRAZ Z AJA ISKRA =POSLUCHAJ CO MOWI DO CIEBIE TWOJE CIALO =te CUDOWNE NIEWIASTY PODAJA JAK MOZNA Z TEGO PIEKLA WYJSC =rozpoznajac to co dzieje sie z sercem ,sledziona ,watroba itd. itp. te tematy sa ze soba powiazane jak zwiazek malzenski polecam I podpowiadam wszystkim wg. mego rozpoznania ponad 90% ludzi w tej cywilizacji ma brak zielongo pojecia w tym temacie ????????????????? cha cha cha co widac tez ponizej zadnego komentarza ??????????????????? pozdrawiam I dziekuje sympatycznej I cudownej p.Czyzewskiej I Alex.

    • Monika Czyżewska
      Reply

      Hej Jan 🙂
      to już druga pozytywna informacja w ciągu 3 dni, która do mnie przyszła, a która mówi o nagraniu Doroty i Aja Iskra… Potraktuję to, jak sygnał od Wszechświata i obejrzę – dziękuję 😀

  • Astre
    Reply

    Progresywne badania z dziedziny epigenetyki, totalnej biologii, czy psychobiologi jednoznacznie wskazują, że nie mamy do czynienia jedynie z tzw. wzorcami rodowymi, lecz mamy do czynienia z wieloaspektowym działaniem świadomości. Wykazano, że już kilka miesięcy wcześniej zanim kobieta zajdzie w ciąże – świadomość, która nie jest lokalna konfiguruje dany biologiczny byt i nie dotyczy to tylko ludzi, lecz każdego biologicznego bytu nawet mrówki, czy ślimaka. Nie można zatem wprost mówić o obciążeniach rodowych, bowiem ”Ty” jako świadomość występujesz wtedy jak sędzia we własnej sprawie – poszukując winnego, czy sprawcę, który wkopiował Ci jakieś niechciane obciążenia !?! Idąc takim torem myślenia prowadzi do wniosków, że coś mnie krzywdzi.Nic z tych rzeczy, a wszystkie tego typu mentalno- emocjonalne wyobrażenia rodzą się wprost z dualizmu percepcyjnego. Ludzie mówią, och …pozbędę się tych rodowych wzorców i może wreszcie
    spotkam mężczyznę swojego życia, który będzie mnie kochał, albo może wreszcie zacznę zarabiać większe pieniądze ! Brzmi to znajomo ? Tak, brzmi to znajomo, bo czytam co ludzie piszą na ten temat jak to cudownie będzie, gdy pozbędziemy się rodowych wzorców i będziemy radośni i szczęśliwi. Ale, czy radość i szczęście zależy od jakichkolwiek czynników zewnętrznych, w tym wypadku mentalnych wzorców ? Jakich ?
    Jak pisze Verla Ell Rey – nie ma czegoś takie jak dobra decyzja, lub zła decyzja. Nie ma czegoś takiego jak niedobre wzorce, lub dobre wzorce, nie ma czegoś takiego, że coś na obciąża, a coś innego nas nie obciąża.
    Jeżeli twierdzimy, że coś nas obciąża, czyli stawiamy taki paradygmat, to staje się dla nas samospełniającą przepowiednią, a potem próbujemy się pozbyć tego co wpierw sami stworzyliśmy i tak tworzy się błędne koło. Zatem dobra zmiana, zła zmiana, to lepsze, a tamto gorsze to Iluzja umysłu i jest w necie konferencja na ten temat dr.n.med Marzanny Radziszewskiej, która głęboko zajmuje się psychobiologią, jak ktoś chce może sobie tego posłuchać….

    • Monika Czyżewska
      Reply

      Hej Astre 🙂

      Gdyby to była dyskusja akademicka, to moglibyśmy się przerzucać nazwiskami i wskazywać na różne koncepcje świadomości; również te najnowsze, które wskazują, jak NIE lokalna świadomość jest jednak – przynajmniej w części – „kotwiczona” lokalnie na poziomie materii i które struktury komórkowe w tym uczestniczą. Moglibyśmy powoływać się na tzw. autorytety naukowe i za nimi przytaczać, jak budowa DNA, czy ułożenie chromatyny odnosi się do pola informacyjnego. Moglibyśmy też za włoskimi badaniami dowodzić, w jakim stopniu mikroby wpływają na naszą świadomość i jak ją zmieniają…

      Rzecz w tym, że to nie jest dyskusja akademicka – wiem, bo unikam ich jak ognia 😉
      Dlaczego? Bo mnie nie interesuje teoretyzowanie. Mnie interesuje praktyczny, rzeczywisty i mierzalny efekt. Do tego stopnia jestem na nim skoncentrowana, że nawet z Ludźmi, z którymi pracuję, rozliczam się od efektu… Interesuje mnie łatwa i trwała zmiana, która powoduje, że Człowiek wychodzi z lęku, do spokoju… od wahania do działania… od dylematów do decyzji… od życiowego utknięcia do życia (w końcu!) w swojej Zdrowej Pełni, czyli życia życiem, które kocha, w którym kocha i które ma znaczenie!
      Właśnie taka praktyka mnie interesuje i wybieram, że omijam szerokim łukiem ścieżki, które mogłyby mnie od tego efektu odciągać… Śledząc najnowsze badania (i prowadząc własne), wkładam do szufladki „ciekawe” wszystkie doniesienia, które poszerzają wiedzę, ale nie dają praktycznych rozwiązań, aby doprowadzić właśnie do takiego efektu. Angażuję się natomiast w te kierunki badań, które przekładają się bezpośrednio i praktycznie na to, że Człowiek dostaje narzędzia, dzięki którym może (w końcu!) żyć życiem, które kocha, w którym kocha i które ma znaczenie. To jest dla mnie praktyka.

      I pytanie z punktu widzenia praktyki oraz doświadczenia: czy świadomość wpływa na biologiczny byt na kilka miesięcy zanim kobieta zajdzie w ciąże? Tak, wpływa. Co więcej z praktyki i doświadczenia znam jeszcze przynajmniej kilkanaście momentów rozwojowych, w ramach których NIE lokalna świadomość wpływa na materię i na zaczątki tego, co później biologicznie będzie nami. A idąc jeszcze dalej jedne z pierwszych takich wydarzeń rozwojowych dzieją się już w naszych pra-babciach, więc mówimy o perspektywie czasowej znacznie przekraczającej kilka miesięcy przed zajściem w ciążę…

      Jednocześnie to właśnie praktyka pokazuje, że ta sama świadomość, która to niby wybiera sobie dane doświadczenia i wpływa na materię tak, by tych konkretnych elementów doświadczyć, w chwili tego wpływu / wyboru już jest „obciążona” (niektórzy mówią wprost: wpuszczona w kanał). Przez pamięć zapisów tego, jak „inne” świadomości koegzystują z „moją” (tak, jasne, że na jakimś poziomie mówimy o świadomości-jedni, ale gdy wchodzi w grę indywidualizacja i odczuwanie jednostki, jako „ja”, to z perspektywy tego doświadczenia możemy zaznaczyć „moją” i „inne” świadomości) następuje zmiana w obszarze świadomości… To tak, jakby „jam jest” zamienić na „my jesteśmy” i to w taki sposób, że „jam” nie zorientowało się, że jest „my”. Więc ten wybór i wpływ często bywa kierowany, bo podejmowany przez „my” – czytaj: nie tylko świadomość danego Człowieka podejmuje tę decyzję (ma na to wpływ świadomość także innych istot/bytów – na poziomie niematerialnym, lub pasożytów na poziomie materialnym). Długo by pisać, ale nie mam ochoty teoretyzować 😉
      Nie kupuję też mitu lekcji życiowych i doświadczeń, które to duszy / świadomości (lub jakąkolwiek nomenklaturę tu podstawimy, która nawiązuje do tzw. wyższej świadomości) niby są potrzebne. Nie kupuję mitu karmy. Dlaczego? Bo to właśnie praktyka pokazuje, że uwolnienie od konkretnych pasożytów i tego, jak zmieniają one zapis w naszej pamięci komórkowej oraz jak przez ten zapis oddolnie wpływają na NIE lokalną świadomość, zmienia od razu postrzeganie Człowieka. Po takim procesie „nagle” się okazuje, że Człowiek nie potrzebuje już lekcji życiowych i nie wchodzi w interakcje, które wcześniej nazywał „karmicznymi”.

      I znowu pytanie z punktu widzenia praktyki i doświadczenia: czy z poziomu świadomości (również tej NIE lokalnej, a nie tylko przez tę jej część, która jest zakotwiczona w naszej materii; choć one są ze sobą w ciągłym kontakcie i przy odpowiedniej „czystości” materii stają się jednym) można zmienić życie? Czy można wyjść ze schematów działania, które Człowiek do tej pory traktował, jako trudne i obciążające? Można… i jednocześnie w praktyce tą drogą potrafi to zrobić jedynie garstka Ludzi. Gdyby było inaczej, to każdy, kto świadomie zdecydował, że od teraz chce innego / lepszego życia, to takiego lepszego życia, by doświadczał. A przecież wiemy, że tak nie jest 🙁 Dlaczego? Właśnie dlatego, że kiedy świadomość ląduje w materii, to ich interakcja ze sobą jest w jedną i drugą stronę. I jeśli w materii (w naszej pamięci komórkowej) są zapisy (traumy, obciążenia, pasożyty, uszkodzenia strukturalne itp.) na bazie których Człowiek np. postrzega życie, jako trudne, obciążające i ciężkie, to one takie dla niego jest. Nie mówimy wówczas o tym, czy życie obiektywnie jest trudne, a o tym, że dla tego Człowieka jest trudne, bo ten zapis w nim tkwi tak głęboko, że on nawet o tym nie wie (tak, z tego świadomego punktu widzenia, nie wie, gdzie ten zapis jest). Dlatego myśli, że życie np. jest trudne, złe, obciążające itd. pojawiają się, jako skutek uszkodzenia i traumy. Tak można się tutaj cofnąć wcześniej i uznać, że skoro świadomość w momentach wpływu na materię działała już z doklejką, że życie jest trudne, to ten program będzie po prostu silniejszy u danego Człowieka. Późniejszy mechanizm samospełniającej przepowiedni jedynie umacnia pierwotną przyczynę.

      I znowu praktycznie rzecz ujmując tak długo, jak Człowiek nosi w sobie takie zapisy, tak długo zmiana życia z poziomu NIE lokalnej świadomości bywa dla niego bardzo trudna, a w wielu przypadkach niemożliwa. Dodatkowo w tej NIE lokalnej (jak i zakotwiczonej w materii) świadomości są zapisy innych „bytów” (i tu znowu nie mówię o tym z perspektywy świadomości –jedni, ale z poziomu indywidualizacji, której doświadczamy w ciele), które tej zmiany dla Człowieka nie chcą, bo mają inną agendę. W konsekwencji efekt w życiu jest wypadkową tych wszystkich wpływów…
      I znowu praktycznie, kiedy Człowiek chce wyjść z tej matni i (w końcu!) żyć życiem, które kocha, w którym kocha i które ma znaczenie, a jednocześnie siedzi w matni tak głęboko, że wyjście poprzez ścieżkę samej świadomości jest dla niego trudne lub niewykonalne, to od czegoś potrzebuje zacząć. I właśnie wówczas rozpoczęcie od uwolnienia materii (pamięci komórkowej) od zapisów, które blokują mu tę zmianę – część z tych zapisów Człowiek dostał (epi)genetycznie – jest jednym z lepszych pomysłów. Jasne, że można wybrać inną drogę… Wybór należy do Człowieka i tak długo, jak ktoś wybiera ścieżkę, która rzeczywiście i trwale prowadzi go do takiej zmiany, jakiej potrzebuje, tak długo wspieram i trzymam kciuki 😀 Jeśli jednak Człowiek wybiera kierunek, przy którym się narobi i napłacze, a w konsekwencji i tak wyląduje w tym samym, tak dobrze znanym g….., to (z mojej perspektywy) szkoda zachodu, czasu, zaangażowania i wyrywanych z bezsilności włosów. Czas w końcu zrobić coś, co zadziała i do Zdrowej Pełni Człowieka doprowadzi.

  • Joanna
    Reply

    Na pierwszym planie biust pani psycholog. Co mam nam sugerowac widok biustu pani ? Na pewnym poziomie ludzie rozrozniaja na jakim forum ktora czesc ciala maja eksponowac a ktorej nie.
    Poza tym sugeruje pani ze nie zawsze mowi pani prawde a niekiedy nie ? (mowiac : tak naprawde).

  • Joanna
    Reply

    Za dawnych czasow, gdy ja chodzilam do szkoly, istnialo rozroznienie „dobra” i „dobrze”. „Tak naprawde” uzywanie slowa „dobra” bylo poprostu niegrzeczne. „Tak naprawde” jest takze fatalna jezykowa maniera jednak faktycznie bardzo obecnie rozpowszechniona.

    • Monika Czyżewska
      Reply

      Hej Joanna 🙂
      Mam nadzieję, że wszyscy zauważyli, że nie jestem idealna 🙂 Na szczęście! Piszę na szczęście, bo przychodzą do mnie m.in. Ludzie, który potrzebują się uwolnić od utknięcia w perfekcjonizmie i od poczucia, że muszą spełniać oczekiwania innych oraz że muszą zawsze zachowywać się zgodnie z przyjętymi normami (jak tego nie zrobią, to: nie będą kochani, zostaną sami, inni ich nie będą lubić, wyjdą na idiotów, ktoś o nich źle pomyśli, ktoś powie, że są poniżej poziomu / gorszego sortu 😉 etc. – w zależności od tego, jaki zapis traumy akurat dany Człowiek w sobie nosi)… Ponieważ pracuję m.in. z Ludźmi, którzy mają taki problem, więc wiem, jaka to presja i subiektywnie odczuwane obciążenie oraz jaka blokada przed rozwinięciem skrzydeł. W związku z tym, dziękuję Bogu, idealna nie jestem, nie muszę być i na dodatek Ludzie to widzą. Ufff! 😀
      Okazuje się dodatkowo, że jestem nieidealna na kilka sposobów 😉 M.in. dlatego, że epatuję biustem, albo dlatego, że wolę nieformalne zwroty i spore skracanie dystansu. Jakby poszukać to lista moich „defektów” jest dłuższa… Dla pań w sklepie obuwniczym mam zdecydowanie za duży nr buta i to jest dla nich problem. Dla części terapeutów mam taki okropny defekt, że się rozliczam z Klientami od efektu i Ludzie zaczynają od nich oczekiwać podobnego sposobu rozliczania. Moje Dzieci uważają, że jednym z moich głównych defektów jest to, że „mam fioła” na punkcie warzyw i często je przyrządzam oraz (o zgrozo!) oczekuję, że one też je będą jeść 😉 Wiele osób na liście moich defektów umieszcza fakt, że mam w nosie dzwoniący telefon i odbieram tylko wówczas, jak mam ochotę (a często nawet nie zwracam uwagi na to, że dzwoni, bo chcę akurat być w czymś innym…). Założę się, że jak zapytać innych, życzliwych postronnych, to lista moich defektów urośnie jeszcze bardziej 😉
      I patrząc na to mam w głowie dwie myśli. Po pierwsze uważam, że każdy ma prawo reagować na moje (lub czyjekolwiek) „defekty”, jak sobie wybierze, lub jak sterują nim programy, które w sobie zapisane nosi. Co z tego, że ja – gdy używam mocno nieformalnych zwrotów i na ten sposób skracam dystans – mam poczucie, że mi do Człowieka po drugiej stronie bliżej? Jak ktoś się wówczas czuje obrażany i niegrzecznie traktowany, to się po prostu poczuje obrażany i niegrzecznie traktowany. I tyle. Co więcej, póki w sobie tego nie uzdrowi, to się dalej czuć obrażany będzie bez względu na to, czy takiego zachowania doświadczy z mojej strony, czy ze strony kogoś innego i w zdecydowanej większości przypadków bez względu na to, z jaką intencją wyjściową ktoś po dane zachowanie sięgnął… Takie jego prawo. I kropka. Mocno wierzę w to, że póki reakcja tego Człowieka nikogo nie krzywdzi, to nic mi do tego. Ponieważ zauważanie moich defektów nikogo nie krzywdzi, więc spoko 🙂 Rewelacyjnym w tym jest fakt, że dzięki temu z tym Człowiekiem się raczej zawodowo nie spotkam, więc uniknie on trudnej dla siebie sytuacji, a za to wybierze sobie przewodnika, który bardziej mu odpowiada. Zacznie pracować z kimś, z kim mu bardziej po drodze. I super, bo to korzyść i dla mnie, i dla tego Człowieka 🙂
      Moja druga myśl jest taka, że skoro ja – tak nieidealna i przy takich defektach – znalazłam drogę do Zdrowej Pełni, to serce rośnie na myśl, o ile więcej dobrego może zrobić Człowiek, który jest wolny od defektów, które widzi we mnie. Jasne, że każdy ma swoje kategorie oceny i na bazie tych (uświadomionych lub nie) kategorii o czyichś defektach decydować będzie. To jest dla mnie mniej ważne. Ważne dla mnie jest to, że dany Człowiek, który w swoim poczuciu tych konkretnych defektów nie ma, może zrobić naprawdę dużo dobrego. Więc ja po prostu trzymam kciuki i kibicuję, żeby każdy bardziej idealny Ktoś rozwinął skrzydła i żył tak, by nieść wartość, sobie, swoim bliskim, całej planecie i Światu :*

  • Joanna
    Reply

    Za dawnych czasow, gdy ja chodzilam do szkoly, istnialo rozroznienie „dobra” i „dobrze”. Uzywanie slowa „dobra” bylo poprostu niegrzeczne.

  • jola
    Reply

    Pani Joanno faktycznie mnie ten dekolt Pani Moniki rozprasza.Jako istota pragnaca eksponowac w zyciu pozytywy przyjmuje wersje:sukienka ma zadlugie ramiaczka (wada produkcyjna) lub tez rozmiar ciut za duzy(stad ten dlugi….dekolt). Caly wyklad sensowny.Pozdrawiam wszystkich.

  • Astre
    Reply

    Pani Moniko !
    Każdy ześrodkowany jest w swoich ”prywatnych duchowych światach”, który urojeniowo wydaje mu się, że jest on realny i rzeczywisty. Czy jest realny i rzeczywisty ? Na pewno ?
    W dzisiejszych czasach mamy miliony dowodów na to, że wcale nie jest on ani realny, ani nie jest rzeczywisty, lecz jest taki jaki jest !!!
    Wobec powyższego odniosę się do Pani wypowiedzi w kwestii, w której pisze Pani o jakichś swoich defektach, że epatuje Pani biustem, a ktoś inny pisze, że sukienka za długa, albo dekolt rozprasza !?!
    Według mojego stanu umysłu nie ma Pani jakichkolwiek defektów i jest Pani doskonała taka jaka jest ! Nie epatuje Pani żadnym biustem ! Żaden dekolt nie rozprasza i żadna sukienka nie ma za długich ramiączek, czy czegokolwiek innego, a wszystko jest takie jakie jest !
    Zatem, kto jest Sędzią, który stwierdza, że ma Pani niewłaściwy biust, lub sukienka nie jest taka jaka ma być jak ktoś tutaj pisze ?
    A, jaka ma być ? I skąd wiesz jaka ma być ? Napisali to w jakiejś gazecie, albo w TVN- pokazali, czy gdziekolwiek indziej ?
    Zatem mamy w sobie takiego (oskarżyciela ! ), który uporczywie i wręcz z uporem opętanego maniaka próbuje powiedzieć światu co jakie powinno być, co ludzie powinni robić, czego nie powinni robić, to złe, to dobre, to właściwe, to nie właściwe, lepsze, gorsze i określa wzorce postępowania jedynie słuszne i prawdziwe i określa swoje wydumane i zmyślone granice.
    Jak dla mnie może Pani nawet wystąpić nago, a na głowie mieć worek z ziemniaków i nic mi to nie przeszkadza, ani mnie to nie obchodzi, bo nie urodziłem się po to, aby być sędzią i oskarżycielem !
    Więc, zapytam, czy na tym polega zrozumienie i tak wyglądają idee serca …..?
    Jeżeli tak dla kogoś wyglądają to nic mi do tego, nie mam na to wpływu jakie ktoś tworzy sobie urojenia i uporczywie w nie wierzy i nie mam nic więcej do powiedzenia… i piszę to ogólnie, a nie personalnie do Pani.

  • Monika Czyżewska
    Reply

    Astre, po przeczytaniu Twojego komentarza, mam poczucie, że mówimy o tym samym, tylko innymi słowami 🙂

    w każdym razie, to co ja chcę w tym moim prywatnym, duchowym (a jednak urojeniowym) świecie, to takiego stanu rzeczy, w którym każdy, kto zapragnie żyć życiem, które kocha, w którym kocha i które ma znaczenie, może to zrobić – łatwo, lekko i na stałe! 🙂

    i tym, którzy rzeczywiście tego chcą i jednocześnie na teraz jeszcze nie potrafią tego dokonać z poziomu świadomości (tym bardziej tej NIE lokalnej), daję drogę, aby było to dla nich łatwe (a przynajmniej dużo łatwiejsze, niż bez tej drogi)

    Tobie natomiast życzę dużo dobrego! 🙂

    i jeszcze P.S. za worek ziemniaków jednak podziękuję, bo bez względu na to jak bardzo urojeniowy ten nasz osobisty świat jest, to założę się z poziomu ciała jednak ciężar i niewygodę worka poczuję 😉

  • Jola
    Reply

    Pani Monika odpowiedz Astre cyt;I jeszcze P.S.za worek ziemniakow jednak dziekuje, bo bez wzgledu na to jak bardzo urojeniowy ten nasz osobisty swiat jest,to zaloze sie z poziomu ciala jednak ciezar i niewygode worka poczuje..” Pani Moniko Brawo!! Zachwycila mnie Pani lekkoscia ,finezja i dowcipem .Wg. mnie tak moga tylko prawdziwe KOBIETY. Pozdrawiam

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.