Nie ma chorób nieuleczalnych – lek. med. Ewa Bednarczyk-Witoszek

4 czerwca 2015 21:00
More videos
27,504
Views
   

„Nie ma chorób nieuleczalnych, są tylko nieuleczalni pacjenci”
Wątki wykładu lek. med. Ewy Bednarczyk-Witoszek:

– zdecydowana większość chorób jest wyleczalna
– zażywanie tabletek jest ubeznowłasnowolnieniem i impotencją
– co jest na liście produktów złych
– im bardziej produkt jest glutenowy, tym bardziej jest problematyczny
– jakie zboża są bezglutenowe
– post jest dietą tłustą
– jakie choroby ustępują przy zastosowaniu Diety Dobrych Produktów
– jakie produkty wchodzą w skład Diety Dobrych Produktów
– na Diecie Dobrych Produktów nie ma owoców
– spożywaj tylko jeden rodzaj białka na dobę
– cukrzyca nr 2 jest chorobą mlekopijów i serojadów
– jedzenie samych roślin jest również dobre
– na Diecie Dobrych Produktów choroba nie ma prawa trwać dłużej niż 34 godziny
– alergicy i nowotworowcy to zupełnie inne osobowości
– co wzbudza alergie
– sezam i chałwa zawierają dużo wapnia
– nerkowce i krewetki są przeciwnowotworowe
– nie stosuj stale tych samych suplementów
– problemy z zajściem w ciążę można wyleczyć DDP
– alergicy w 99% nie zachorują na raka
– choroby psychiczne
– depresja zależna jest od zbóż
– jeśli pozbędziemy się zbóż i produktów mlecznych to zniknie anemia

Poprzednie nagrania z Ewą Bednarczyk-Witoszek:
Zmień jedzenie i wróć do zdrowia
Dieta Dobrych Produktów, część 1
Dieta Dobrych Produktów, część 2

Kontakt: www.DietaOptymalna.com

Ilość wejść: 27504

Category: Zdrowie

22 komentarze

  • Gaja
    Reply

    Przed panią doktor jeszcze spora droga w zakresie diety dobrej dlaorganizmu. Pierwszy paradoks: nie zaleca owoców ze względu m.in. na cukier, ale już produkty z cukrem w tym sezamki (!) z cukrem i z syropem fruktozowo glukozowym, który jest strasznym paskudztwem można? Jeszcze nie dosłuchałam do końca, ale juz wiem, że więcej racji mają lekarze badający dietę witariańską oraz 811 węglowodanową, na których ludzie wracają do zdrowia błyskawicznie i energia ich wręcz rozpiera.

    • Sławek
      Reply

      Szanowna Gaju, już samo to, że komentujesz coś nie wysłuchawszy do końca … szkoda…
      Dr Ewa używa czasem „ogólników” aby nie zaszufladkować się w skrajności jak wiele innych diet. Czasem potrzeba użyć alergenu (tego co generalnie nam szkodzi) aby „przejść z jednego końca kija na drugi” (przenośnia użyta przez dr Ewę ).
      Posłuchaj cierpliwie raz jeszcze całości bez „koksowania” a sama się przekonasz przed kim ta droga jest naprawdę daleka – ludzie na podaną im prawdę reagują różnie. Nie jadałem mięska przez prawie 8 miesięcy…i myślałem, że mam monopol na wiedzę, życie przytarło mnie konkretnie (gdybym znał wówczas to co dr Ewa przekazała, mógłbym ominąć i wyeliminować błędy, które popełniałem i dalej żyć zdrowo bez mięsa ssaków) . Dr Ewa pokazuje kierunek: rozdzieliła dobowo białka, ograniczyła dobowo (podobnmie jak dr Kwaśniewski) cukier, wyrzuciła z pożywienia trawy (zboża w tym kukurydza i ryż) i nabiał (jak w diecie Paleo), obnażyła bezsensowną fobię antytłuszczową, ot i aż tyle. Efekty są szokujące i cieszę się, że mimo „obszczekiwań” ” życzliwych” idzie na przód i dalej chce ludziom pomagać. Pozdrawiam Sławek

      • Tosza
        Reply

        Ja bardzo szanuję Panią Ewę za poszukiwania.
        Z powodzeniem zastosowałam jej podejście rok temu, żeby zminimalizować objawy alergii w czasie letnim podczas pylenia roślin. Byłam mile zaskoczona, że samo odstawienie jedzenie traw w 100 procentach okazało się skuteczne. W tym roku postępuję identycznie – efekt taki sam. Zjem coś z traw mniej więcej raz na tydzień według zaleceń – mam lekkie objawy alergii na kilka godzin, pozostały czas – zero objawów drugi rok od ponad co najmniej piętnastu ostatnich lat.
        Cieszy mnie że Pani Ewa powiedziała o postach leczniczych (oczyszczających) i cieszy mnie że powiedziała, że będzie poszukiwać w nowych kierunkach – jak jedzenie samych roślin, lub roślin surowych.
        Życzę pożytecznych odkryć w tych kierunkach, Pani Ewo.

    • Ewa
      Reply

      Owoce są uznawane przeze mnie jako złe – bo są nadużywane.
      Nie wyleczę ciężkich chorób i siwizny włosów czy starzenia się organizmu – owocami.
      Co nie oznacza, że potępiam je na całej linii.
      Sa jadalne – np. w dzień owocowy. Bardziej przyjazne są dla dzieci.
      Cukrem nie tak łatwo przedawkować jak owocami, szczególnie małą jego ilością.
      Nie zalecam produktów z cukrem dłużej niż 2-3 dni w tygodniu.
      W końcu glukozę też dostaje się w szpitalu w żyłę – gdy jest stan zły lub krytyczny.
      Często nawet dłużej niż 2 dni…
      W kontekście przejedzonego białkiem zwierzęcym i zbożami społeczeństwa sezamki i chałwa jawią się jak większa korzyść niż owoce.
      Oczywiście wolę zalecać Tahinę – własnej produkcji.
      Ponieważ białko z sezamu w pewnym sensie (cykl ornitynowy) leczy z nadspożycia białek zwierzęcych.
      Obniża w ten sposób homocysteinę i inne parametry starzenia się czego nie robą np. owoce.
      Starzejemy się z nadspożycia białek zwierzęcych i przedawkowania węglowodanów.
      Mała ilość cukru w sezamkach jest tutaj też zdecydowanie mniejszym złem niż owoce.
      Sezam ma znacznie więcej korzystnych aspektów niż np. len.
      Jest genialnym lekiem dla tych, którzy mają na niego ochotę.
      I dlatego by ‚wyjść z dołka’ uznaję ‚wyższość sezamków nad owocami.
      Zapotrzebowanie na sezam oczywiście zdradza zły stan metaboliczny organizmu.
      Ci, którzy wolą sezam są w gorszym stanie metabolicznym niż Ci którzy wolą słonecznik.

      • Ewa
        Reply

        Streszczając:
        Cukier w sezamkach nie jest taki zły – bo jest go mało, a sezam leczy z nadspożycia białek zwierzęcych i węglowodanów (nadspożycie węglowodanów obserwuję u wegan).
        Owoce nie mają takiej mocy.

  • gość
    Reply

    Moja siostra jest w wieku pani doktor, wiele lat była wegetarianką, zdrowa, wygląda na 40. Ja jestem ponownie wegetarianką, właściwie prawie weganką, sprawdzam składy produktów, nie używam chemikaliów (kosmetyków konwencjonalnych i leków, bo jestem zdrowa jak koń) i głównie jadam owoce z dodatkiem warzyw surowych. Ostatnio w sklepie poproszono mnie o dowód osobisty przy zakupie alkoholu (nie piję – prezent) 😀 Więc chyba nie jest z tą dietą roślinną tak źle 🙂

    • Ewa
      Reply

      Myślę, że nie ma czegoś takiego jak jedyna dobra dieta dla wszystkich. Jednym służą owoce innym mięso. Przez kilkanaście lat byłam wegetarianką, ale ciągle źle się czułam bolał mnie brzuch, cierpiałam na depresje, bóle stawów i egzemy. W trakcie trwającego około dwóch lat procesu zmienilam dietę na mięsno-warzywną z niewielką ilością owoców. Nie jem żadnych zbóż, nabiału, cukru-sacharozy. Jem mięso białe i czerone, jajka, ryby, warzywa. Czuję się wreszcie zdrowa i silna i nic mnie nie boli, ustapiły problemy trawienne i depresje ten stan utrzymuje się już trzeci rok. Nie cchcę przez to powiedzieć, że wegetarianizm jest zły, ale chcę uzmysłowić , że każdy z nas jest inny i każdemu służy inny rodzaj pożywienia.

      • Grzegorz
        Reply

        ja po dwóch latach nie jedzenia mięsa po badaniach krwi byłem o krok od anemii…i co chlorella nie pomogła nawet
        B12 brakowało i wielu innych składników odżywczych, wróciłem do diety czerwono mięsnej i minęły kolejne dwa lata … moja sylwetka ukształtowała się spowrotem do szczupłego zdrowego organizmu, silnego, pełnego zdrowia, siły i energii oraz optymizmu do swiata i ludzi, wreszcie jestem najedzony i tym samym w dobrym nastroju a moja sylwetka wyszczyplała a nie jak wczesniej napąpowany chodziłem i głodny po pieciu czy nawet sześciu posiłkach dziennie w diecie wege teraz jem mięso, nie co dziennie ale zjadam baranki i krówki i wyszczuplałem przy okazji wracajac do sylwetki i wagi przed modnym eksperymentem nie jedzenia naszych braci, a jedzenia naszych sióstr roślinek…
        Rozwój duchowy poszerza się nieustannie niezależnie co jem. kropka.

  • Argeda
    Reply

    Dzięki za wywiady z Panią doktor. Dzieki niej pozbyłam się wieczornego kaszlu. Myślałam, że to od serca, na które chorowałam od lat a to się okazało, że jestem uczulona na gluten. Wszystko się skończyło, gdy odstawiłam produkty trawiaste i mleczne. Nawet okazało się, że serce mam zdrowe.

  • bozena
    Reply

    Nie wyobrazam sobie jak po kilkunastu latach niejedzenia miesa mozna znowu zaczac zjadac naszych braci mniejszych.Sorry ,ale nie wierze w pani Ewy wegetarianizm.Oby tylko inni nie wyniesli z tego falszywych wnioskow.Otworzyc serce i wtedy jedzenie trupow nie bedzie potrzebne a wrecz niemozliwe i zapewniam ,ze zdrowie wspaniale.A w ogole polecam 80 10 10.To jest dopiero odlot.Pani doktor chyba nie wie co to jest czuc sie naprawde dobrze.Gdyby ktos nie wiedzial co to za dieta to informuje 80% weglowodanow z owocow,10%bialka z zielonych lisci i 10%tluszczy z nasion,orzechow.Polecam serdecznie.Nikogo nie chce obrazac ale na zostawmy w spokoju biedne zwierzatka

    • Grzegorz
      Reply

      Ja po dwóch latach nie jedzenia mięsa powróciłem do jedzenia mięsa i nie rozumiem tej mody i nagonki na nie spożywanie zwierząt czy pitolenie o ich krzyku i cierpieniu…
      Jestem czuciowcem i doskonale czuję emocje i energię myśli i zadam wszystkim wege pytanie …
      Czy wy nie jedzacy mięsa nic nie czujecie od roślin ??
      Czy żyjaca istota – roślina juz dla was pożeraczy traw nic nie czuje ?? Bo zwierzak niby więcej czuje ? tak ?
      Czy zrywajac roślinę prosto z ziemi nie czujecie, że właśnie ja zabijacie ?? I nie czujecie jej emocji i strachu ?? Przecież kazda Istota na tej planecie czuje…to że wy tego nie potraficie czuć nie znaczy że tak nie jest
      Owszem mięso dłużej się trawi w naszych organizmach i nieraz potrzebuje energii więcej niż samo mięsne pożywienie daje tej energii…
      Te wasze uprawy eko też rosną pod chemtrailsami jak wszystko co żyje i jest opryskiwane z samolotów wiec jakie to zdrowe jedzenie jest ? 🙂
      Nie jadłem mięsa przez dwa lata, teraz jem ponad dwa lata mięsne potrawy i różnica jest znikoma przy intensywnym rozwoju duchowym i poszerzaniu świadomości oczywiście zjada się coraz mniej mięsnych produktów, ale nie jest to aż tak ważne w rozwoju tzw. duchowym bo i tak ten rozwój odbywa się niezależnie od tego co jemy
      Ważne jest bardziej co mówimy i jak reagujemy na innych i nasze pozytywne myśli i słowa są tu kluczem nie samo jedzenie czy też nie jedzenie…
      Przyszliśmy w ten wymiar by poznawać emocje swoje i innych oraz smaki fizycznego jedzenia o których nic sie nie dowiemy po tamtej stronie jeśli po tej stronie nie spróbujemy
      Człowiek to istota wszystko żerna 🙂 i po to się rodzi w fizycznym ciele między innymi żeby przetrwać i poznać i dobro i zło tak by mógł odróżnić…temat rzeka jak i moda, teraz moda na wege 🙂 zobaczymy co bedzie za kolejne 100 lat …pewnie wydrukowane jedzenie będzie najzdrowsze jak kiedyś upolowane 🙂

    • Grzegorz
      Reply

      a B12 niby skąd z pszenicznych odpadów czy jak ten produkt eko sie nazywa z witaminą B12 ?? otręby ? nie …ale coś ma B12 i jest z pszenicy 🙂
      a pszenica to ??
      na zdrowie panowie i panie wegetarianie
      i nie wszystkie choroby biorą się z jedzenia, raczej wszystkie choroby pojawiają się z wibracji myśli szczególnie negatywnych myśli, żarcie do druga sprawa w tej kolejności

  • bozena
    Reply

    A tak w ogole jesli juz byla wegetarianka a nie weganka to pozniej odstawienie produktow mlecznych i zboz ,rafinowanego cukru spowodowalo polepszenie zdrowia a nie powrot do miesa.Nie robmy z naszych cial cmentarzy,prosze.

    • Grzegorz
      Reply

      Ja po dwóch latach wegetarianizmu powróciłem do jedzenia mięsa np. baraniny lub wołowiny tylko dlatego że brakowało mi wit B12 która jest przede wszystkim w czerwonym mięsie…

      Powiedzcie te wasze mądrości ludziom którzy żyją w temperaturach minusowych albo w skrajnie zimnym klimacie jak np. na Syberii żeby jedli tylko roślinki i ubierali sie w eko skórki, albo sami tam pożyjcie na takim pokarmie ubrani w tak modną ekologie…dupy wam zmarzną i nie przeżyjecie nawet pół roku tam…
      W ciepłym czy umiarkowanym klimacie z laptopikiem na kolankach w wege knajpeczce czy barze gdzie mozna sobie kupić jedzonko niby skrzętnie chodowane pod tym samym zatrutym niebem i wodą możecie sobie takie komentarze pisać do woli …
      dla mnie to wariacja jakaś jak to się całe towarzystwo wzajemnej adoracji zrobiło delikatne i niejedzace istot żywych zapominając że rośliny to też żywe stworzenia i uważajac się za ludzi lepszych od tych co ich np. nie stać na dietę eko i lub wege…
      Panowie z zapuszczonymi brodami i wydepilowanymi kroczami w zaciasnych spodenkach z laptopami na jajach własnych i owinietymi chustami czy szalikami szyjami w lato, myślą że są zdrowśi czy też w jakiś tam sposób lepsi od tych co zjedzą pęto kiełbasy w niewiedzy i szczęściu własnym ?? Bo niby skąd takie zadufane twarze mają? Z własnego ograniczenia do świata chyba…
      Czy te panie z chemią na swojej skórze i ubrane w sztuczne rajstopki i w spodniach z krótko obciętymi włosami co nie wiedzą że wyglądaja jak parodia kobiety…z wagą swoich ciał na granicy choroby, też uważają się za kogoś lepszego ??
      Jeśli dobrze się z tym czujecie to sobie bądźcie 🙂
      Ale nie gadajcie zdrowej żywności w niezdrowym klimacie i o tolerancji jak nie potraficie sami tolerować tych co nie tolerują…
      Każdy się tu zrodził dla własnych doświadczeń i je co chce np. i nie wszystko jest zdrowe czy nie zdrowe dla wszystkich…
      i zwróćcie uwagę na cierpienia roślin przy ich zrywaniu czyli ich śmierci…to ze nie czujecie i niesłyszycie roślin i ich cierpień to nie znaczy że tego nie ma …

    • Grzegorz
      Reply

      W pełni się zgadzam od 6 lat wege bez kazomorfin…z mleka nabiału.ZERO MARTWYCH BRACI MNIEJSZYCH!!!JEST MOC!!!!!!. Do tego najważniejsze że nie zabijamy i nie wspieramy OKUPANTA(Chemtrails,GMO,Banksterka-ILLUMINATI)…Polecam wykład prosty dla każdego Dobre zdrowie Monika Burzyńska 9042013,

  • Tarpan
    Reply

    Pani doktor promuje swoją dietę jako leczniczą, ale też jako odchudzającą.
    Myślę, że ta dieta może leczyć już choćby poprzez eliminację glutenu i kazeiny.
    Jednak jak mam uwierzyć Pani doktor, że na tej diecie pięknie się chudnie, skoro sama autorka tej diety ma około 30kg nadwagi elegancko ukrywanych pod ładną sukienką i żakiecikiem.
    Dla mnie prawdziwym wyznacznikiem jak działa dieta jest wygląd ciała osoby ją stosującej.
    Proszę zauważyć, że tak jest w całej faunie.Zwierzęta żyjące dziko i jedzące gatunkowo właściwe pożywienie, nie przybierają na wadze wraz z wiekiem. Mają podobną wagę i zachowują sprawność praktycznie do ostatnich dni.
    Dlatego uważam, że dieta optymalna, czy dieta dobrych produktów, nie jest dla nas ludzi odpowiednia gatunkowo.

    • Sławek
      Reply

      Szanowny Tarpanie
      byłem na tym wykładzie w Krakowie w N. Hucie i zapewniam Cię, że dr Ewa nie ma ani kilograma nadwagi (nie wiem dlaczego tak jakoś ” inaczej” wygląda na filmie), jest przy tym energiczną i bardzo „konkretną” osobą gdyż rozmawiałem z Nią osobiście po wykładzie. Pozdrawiam Sławek

  • Grzegorz
    Reply

    nie ma chorób nieuleczalnych, istnieją tylko ludzie niewyleczalni
    a po cóż słuchać kogoś kto powiada, że cukier jest w owocach 🙂 czy fruktoza jest tym samym co rafinowany cukier ??
    Tutaj końcem jest ta właśnie wypowiedź, pomijając jaką trucizną jest syrop glukozowo -fruktozowy
    Czy ktoś wie, że alergię leczy się np. miodem i jego dawkowaniem odpowiednim?? Długo by pisać, wiedza obszerna…
    Zresztą każdy człowiek inaczej reaguje na wszystko

  • Sylwia Kowalska Dietetyk
    Reply

    Alergię leczy się miodem… proszę Pana to nie wie Pan, że miód również jest alergenem i wywołuje alergie właśnie na dietach, na których pozostają zboża czyli pokarmy z grupy traw o nazwie Wiechlinowate? super wiedza… naprawdę. Alergie pokarmowe , żeby było ciekawiej. Od 10 lat użytkowniczka zaleceń dr.Witoszek 🙂

  • Jola
    Reply

    Pani Doktor, a choroby wirusowe typu HSV2? Wiem dużo o tym jak zmiejszyć objawy, ale interesuje mnie pozbycie się wirusa z organizmu. Proszę o pomoc. Pozdrawiam. Jola

  • Katarzyna
    Reply

    Na cukrzycę zachrowałam 6 lat temu. Często robiło mi się słabo, chciało mi się dużo pić, wystąpił częstomocz. Wielu lekarzy pytałam co zrobić, ale oni jedynie zalecali mi stosowanie insuliny. Okazało się, ze insulina powoduje u mnie zaczerwienie skóry w niektórych obszarach ciała, co bywało naprawdę swędzące i przeszkadzające. Szperałam w internecie i natrafiłam na artykuł o leczniczych konopiach, które pomagają zarówno w cukrzycy – regulują czynnosci trzustki, jak i w wysypkach, zaczerwienieniach, obrzękach. Od razu poszukalam sklepu internetowego z produktami z konopi i wpadłam na konopiafarmacja pl – zamówiłam ekstrakt konopny CBD + CBDa 6%, który odczuwalnie pomógł mi już po 3 tygodniach. Możecie wierzyć lub nie, ale cała wysypka zniknęła, a insuliny nie muszę już brać aż tyle. Polecam doczytać o ekstrakcie na tej stronie konopiafarmacja pl – bardzo ciekawy temat, a dla mnie nielada odkrycie. Pozdrawiam

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>