Czy wirusy naprawdę istnieją? Łamiemy paradygmat – Agnieszka Sokoll i Tomasz Galiński

More videos
4 809
Views
   

– teoria czy spekulacje
– czym są wirusy wg tradycyjnych definicji
– skąd się wzięła koncepcja istnienia wirusów
– co w tej koncepcji się nie zgadza
– nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę
– odwrócenie skutku z przyczyną
– przyczyną chorób jest brak równowagi
– wszystko jest polem
– relacja pomiędzy bakterią a grzybem
– czym jest interstitium
– co robi rtęć w organizmie
– na czym polega działanie 5G tworzące efekt Covid-19 rfglobalnet.com/doc/fixed-wireless-communications-at-60ghz
– odwrócenie polaryzacji hemoglobiny

Strona Agnieszki i Tomasza: NiezaleznaKomorkaBadawcza.eu

Ilość wejść: 4 809, w tym dzisiaj: 4
Category: Nauka, Zdrowie
Tags:

46 komentarzy

  • Łukasz Ozga
    Reply

    Koronka – handel (tym co masz w środku), badają przeciwciała, zakaz kontaktu i monitoringu, oddają proch… Niestety, nie mam dowodów, ale wiem że to największy biznes, lecz taki nie widoczny jakoś na co dzień… Chciałbym aby ktoś tę teorie jakoś przemyślał, i wobec takiego oskarżenia poważnego, napisał własne argumenty, gdyż na co dzień nie mam styczności z tym środowiskiem… Można przenieść komentarz.

  • g0
    Reply

    Problem leży w tym, że jest Pan odosobniony, a że twierdzi Pan inaczej.. Wynika to tylko z tego, że się to Panu wydaje. Jałowy, absurdalny spór, oby z daleka od meritum…

    • Astre
      Reply

      Problem leży w tym, że wszystko się nam wydaje….
      Wynika to z badań przeprowadzonych jeszcze w latach 60-70 stwierdzających, że swoimi zmysłami odbieramy świat w sposób bardzo wąski i okrojony na dodatek w sposób symboliczny (archetypowy).
      Oznacza, to, że mówiąc o istnieniu wirusów, drzewa, samochodu, butów, spodni, cząstek, atomów nie mówimy o tym, lecz mówimy o wzorcach symbolizujących to co jawi się w naszej percepcji. Dlatego na wykładach, których można znaleźć choćby na YT fizycy, fizycy kwantowi mówią o tym, lecz tylko nieliczni zjadacze chleba i marchewki są zdolni do jakichś głębszych refleksji na ten temat.
      Więc, na pytanie, (czy jest wirus, lub go nie ma )odpowiedź brzmi – to co percepujemy i określamy jako wirus nie jest tym ! ? Lecz jest tym ( Coś?) co kryje się pod tym co sobie nazywamy wirusem….?
      Masz tu zupełną rację, że spór jest absurdalny, skoro ktoś buduje sobie jakiś (wyobrażeniowo – subiektywny) obraz świata i jeszcze niezłomnie i uporczywie wierzy, że taka jest prawda…!
      Niech sobie wierzy !
      Ale, to nie znaczy, aby publicznie imputować ludziom jakieś ostateczne i niczym niepodważalne prawdy, ”paradygmaty” i inne mentalne dzieła wyobraźni, które przy prawdzie nawet nie stały ….

  • Astre
    Reply

    Ps.
    Ponieważ przeoczyłem za linkować wypowiedź prof. dr hab. Jacka Witkowskiego
    na temat prawdy, niniejszym linkuję ….
    https://poradnik-naukowy.gumed.edu.pl/32281.html
    Zresztą ten pan prof. niczego nowego nie wymyślił, bowiem takie standardy pojęciowe obowiązują wszędzie i jak ktoś studiował, to chyba został poinformowany o tym, że nie mamy do czynienia z żadną prawdą, czy nie prawdą, gdzie jedno do drugiego jest opozycją, lecz z procesem poznawczym…..
    Więc, dla przykładu twierdzenia, że atom składa się z jądra i krążących wokół niego elektronów nie jest żadną prawdą, ani też nieprawdą, lecz Tezą…., zresztą, której do tej pory nikt jednoznacznie nie udowodnił, ponieważ nie ma jednoznacznych procesów.

  • Astre
    Reply

    Panie Galiński !
    Napisałem swój punkt widzenia, który nie jest odosobniony i niczego tutaj sam nie wymyśliłem co poniżej udowodnię, a Pan za każdym razem wypisuje osobne tyrady. Najwyraźniej dąży Pan nie do wymiany informacji, ale do konfrontacji twierdząc choćby, że nie mam zielonego pojęcia o fizyce kwantowej. Nie wie pan jakie mam pojęcie, więc jakiś prorok z Pana, czy co ?
    Przechodząc do rzeczy.
    Zacytuję wypowiedź prof. dr hab. Jacka Witkowskiego na temat prawdy. Wypowiedź jest bardzo długa, więc ją skrócę cytat : ” cóż to jest prawda? I znowu mamy tu do czynienia z wieloma definicjami. We współczesnej nauce prawdę można zdefiniować jako zespół informacji. Oczywiście, w nauce definicja ( prawdy) obwarowana jest wieloma zasadami i zastrzeżeniami. a których podstawowym wydźwiękiem jest to, że w nauce nie ma prawdy ostatecznej, a prawda ma cechy niezależnie od autora prawdy określające jej wiarygodność, a więc prawdziwość.”
    Na uwagę zasługuje ostanie zdanie mówiąc, że prawda nie posiada cech, czyli nie zależna jest od naukowej prawdy, czy również jakiejkolwiek innej prawdy…!
    O tym samym mówi empiryzm, który dotyczy nauki i wiedzy.
    Jeżeli chce Pan rozważać prawdę w kategoriach typu jak Pan pisze o Ptaku, który narobił na ubranie, to proszę się tym zajmować, a nie zawracać mi głowy światopoglądami, bo nie o światopoglądach tutaj rozmawiamy !

  • Ania
    Reply

    Doskonały wykład. Szkoda, że tak mało ludzi w społeczeństwie jest w stanie to zrozumieć. Szkoda również, że „naukowcy” również należą do tej grupy społeczeństwa. Pani Agnieszko, błagam, dużo za dużo „taaak?” w Pani wypowiedziach. Bardzo to irytujące. Treść wspaniała. Dziękuję.

  • Leszek
    Reply

    Już na początku wywiadu przyszła mi dokładnie taka właśnie refleksja (bez analizy źródeł) – „wirus” jako toksyna organiczna. Organizm reaguje zapaleniem lub inną reakcją prowadzącą do dysfunkcji na toksyny nieorganiczne i organiczne.

  • JAN
    Reply

    CO TO JEST PRAWDA?
    Kreujemy zawsze. To Nasza uRODzeniowa PRADAWNA
    [nie oznacza, że stara, a tylko, że z PRA[czyli jedności dopełnień] poprzez PRYzmat tego, o czym jesteśmy wewnętrznie PRAkonani(przekonani) DAWAMY[urzeczywistniamy]]
    cecha została NAzwana Naszym KRÓLESTWEM[„Królestwo Boże JEST w WAS” i JEST POTĘGĄ TERAŹNIEJSZOŚCI].
    Ten Świat[niektórym] Jawi się jako świat udręki, śmierci tylko dlatego, że ktoś sprytny przekonał CZŁOWIEKA, że Jest ON jedynie marnym PROchem, a Jego rządca jest kimś oddzielnym. Dlatego JEDNOŚĆ DOPEŁNIEŃ-nieskończona MOC odwzorowała taki OBRAZ – taki ŚWIAT oddzielenia, którego REALNIE być nie może, bo DOPEŁNIENIA SĄ zawsze JEDNOŚCIĄ. Tak w Boskiej Matrycy ŻYCIA[PRAMatce] powstała fałszywa[systemowa] macież nieGODziwości i porządliwości[Istnieje w tej samej przestrzeni i można ŻYĆ w PRAMATCE będąc niewidocznym dla MATRIXA].
    Zatem, jeśli jeszcze wewnętrznie Uwagę zwróconą Masz na fałszywą Matrycę[właśnie NA to, co zadziewa się przed Twoimi zmysłami] i wewnętrznie czujesz, że czegoś CI brak i oczekujesz, że kiedyś to do Ciebie przyjdzie – tkwisz w złudzeniach, bo nie przyjdzie – dostaniesz więcej tego, co odczuwasz – czyli poczucia braku[…bo kto Ma będzie MU dodane…]Stań się zatem JUŻ[TERAZ] zwycięzcą[zwycięzca nie walczy, bo JUŻ wygrał], stań się JUŻ Miłością i wewnętrzną Harmonią z JEDYNIE ŻYJĄCYM. Fałszywą Matrycę jedynie bezNAmiętnie obserwuj, bez osądzania, bez stawiania oporu temu, co w sumie Sam kreujesz i ROZdwojonym UMysłEM oceniasz jako zło. Ucz się MIŁOWAĆ bezwarunkowo i temu oddawaj SWĄ UWAGĘ[to mozolna PRAca i TRUDny PROces powrotu do PRAwdziwych Korzeni – ONE nie Istnieją w Fałszywej Matrycy, jej zmyslonej historii niejako „dziejącej się jako żywo”]. Chodzący po WODZIE wykładał NAM PRAwdę fizyki kwantowej w sposób przystępny i zrozumiały.
    To właśnie {{{PRAWDA}}}.

  • Ewa Grzybowska
    Reply

    Linus Pauling na łożu śmierci powiedział, że bakteria , zarazek jest niczym,.
    Wszystkim jest ŚRODOWISKO. I w kierunku poznania i zrozumienia jego funkcjonowania powinna pójść nauka……
    Serdecznie pozdrawiam aktywne umysły

  • Artur
    Reply

    Może będzie to szokiem dla większości ale sukces cywilizacyjny zawdzięczamy największemu wynalazkowi czyli swobodnej i otwartej wymianie argumentacji. Stopnie naukowe nie mają tu nic do rzeczy.
    Za przeproszeniem p. Agnieszki i p. Tomasza nawet gdyby zaczęli podawać argumenty za teoria o związku grypy z ilością meteorytow to tak długo zanim nie zostanie podana argumentacja cintrujacam teoria jest ważna.

    A podana przez nich teoria zaprzeczajaca obecnemu parafygmatowi jest ważna.

  • Basia SO
    Reply

    Dziękuję za bardzo pouczający wywiad i niezwykle ciekawe komentarze.Mamy bardzo mądrych oglądaczy tego kanału i bardzo dużo sie od Was nauczyłam, Dziękuję pozdrawiam wszystkich

  • Kasia Naj
    Reply

    Dodam jeszcze tłumaczenie z filmu, usuniętego z youtuba. „Mówi się, że koronawirus jest rodzajem wirusa grypy. Każdy z nas miał kiedyś grypę i jest przekonany, że jest to spowodowane infekcją. W tym czasie zostałeś zainfekowany wirusem.
    Kłamstwo! To nie prawda!
    W rzeczywistości przeżywasz fazę leczenia, np. konflikt terytorialny z kaszlem i katar z powodu konfliktu POGODOWEGO. Obie fazy gojenia, oskrzeli i błony śluzowej nosa, są fazami gojenia ektodermy, nabłonka płaskonabłonkowego. Jeszcze 20 lat temu Hamer uważał również wirusy za optymalizator fazy leczenia nabłonka płaskonabłonkowego.
    Dlaczego Hamer naprawdę wierzył w wirusy? Ma to związek z Pasteurem. Pasteur był chemikiem 150 lat temu, badając chorych ludzi. Jak wiemy dzisiaj dzięki medycynie germańskiej, wszyscy chorzy z gorączką i apatią znajdują się w fazie gojenia. Bez wyjątku wszyscy. A drobnoustroje, tj. Grzyby, bakterie itp., Bez wyjątku, działają tylko w fazie gojenia. Pasteur obserwował grzyby i bakterie w różnych fazach gojenia i powiedział, że drobnoustroje wywoływały objawy fazy gojenia, ponieważ u zdrowych ludzi te drobnoustroje były a-patogenne, tj. nie były trujące. Z jakiegoś powodu, którego Pasteur nie opisał szczegółowo, drobnoustroje mogą stać się patogenne, tj. Toksyczne. Ale Pasteur znalazł także chorych ludzi, u których nie mógł znaleźć żadnych drobnoustrojów. Jednak jego oświadczenie, z którego zasłynął i który wywołał pierwszą światową panikę drobnoustrojów, brzmiało: mikrob wywołuje chorobę! To był Pasteur.
    Z tego powodu nawet geniusz Nikolas Tesla tylko uścisnął dłonie ludziom w rękawiczkach. Cóż, głupota nie zna granic!
    Tak więc teraz Pasteur stanął w obliczu chorych ludzi, u których nie mógł znaleźć żadnych drobnoustrojów. Co zrobił, aby rozwiązać tę sprzeczność ze swoim rozumowaniu? Wynalazł nowy rodzaj drobnoustroju, wirusa! Po prostu stwierdził, a raczej postulował, mikroba, który musi powodować te objawy choroby. Jak wiemy dzisiaj z medycyny germańskiej, wszystkie były fazami zdrowienia z grupy nabłonka płaskonabłonkowego, tj. błony śluzowej nosa, oskrzeli, krtani, przewodów żółciowych wątroby, szyjki macicy i zaburzeń czynnościowych, takich jak polio, skóra zewnętrzna.
    I tak konwencjonalna medycyna uważa, że ??przyczyną zawsze jest wirus. Każdy z nich jest kontrolowany przez korę mózgową. Pasteur wyjaśnił dalej, że po prostu nie mógł wykryć tego rodzaju drobnoustroju, ponieważ był on tak mały, że żaden mikroskop optyczny nie byłby w stanie go zobaczyć.
    Obecnie medycyna konwencjonalna uważa, że ??wirus jest jedną dziesięciotysięczną bakterii, nie żyjącą,
    a jedynie cząsteczką białka, która przyczepia się do DNA i namnaża się przez podział komórek.
    Wszyscy widzieli zdjęcie genomu ludzkiej komórki, tej podwójnej helisy. Te obrazy są zobrazowaniami z mikroskopu elektronowego, a nie obrazami w optycznym mikroskopie. Jedną z cząsteczek podwójnej helisy jest paskudny wirus, o którym mówi się, że związał się z podwójną helisą i zmienił genom komórki. Jak powiedziałem, wirus rzekomo kopiuje się przez podział komórek. W każdym razie medycyna konwencjonalna nie twierdzi, że wirus żyje lub ma swój własny metabolizm. To także odróżnia wirusa od innych drobnoustrojów, takich jak grzyby i bakterie, które są niezależnymi żywymi istotami o własnym metabolizmie.
    Dzięki medycynie germańskiej wiemy, że żyjemy w funkcjonalnej symbiozie z tymi drobnoustrojami w naszym ciele. Potrzebujemy tych drobnoustrojów i biada nam, jeśli ich nie mamy!
    Dr Hamer często narzekał na fakt, że poprzez edukację medycyny konwencjonalnej i jej badania jedna osoba wielokrotnie upada w swoje wzorce myślowe i traci z oczu potrzebę naukowego sprawdzania lub weryfikacji podstawowych lub rzekomo fundamentalnych faktów.
    Dopóki nie pojawiło się coś podobnego do dzisiejszego koronawirusa, a mianowicie AIDS, Hamer wierzył również w istnienie wirusów. Ale dzięki AIDS przejrzał oszustwo. Jak pojedynczy wirus może powodować tak różne objawy fazy gojenia jak AIDS? I dlaczego nagle rozwija się AIDS?
    AIDS rzucił całą ortodoksyjną medycynę na złomowisko. Nie wykrywasz samego wirusa w teście AIDS, ponieważ jest on na to o wiele za mały, ale wykrywasz przeciwciała. Do tej pory mówiono, że jeśli masz na przykład przeciwciała przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby, nie potrzebujesz szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby, ponieważ twoje ciało już dawało tak zwaną odpowiedź immunologiczną i dlatego jesteś zaszczepiony. W przypadku AIDS pogląd ten zostaje odrzucony i wyjaśniono, że gdyby przeciwciała były obecne, wirus nie byłby daleko, więc zastosuj AZT, wysoce toksyczną chemioterapię. albo przyprowadź diabła! (Z piekła rodem) Wciąż pamiętam histerię AIDS z początku lat 80. Mówiono wtedy, że w 2010 r. Ludzkość wyginie. Czy więc uważasz, że rasa ludzka maleje? A może pamiętasz świńską i ptasią grypę? Straszna taktyka tamtych czasów? Obwinili o to wszystko fałszywego wirusa. Jak dzisiaj pandemia wirusa koronawirusa. Jakoś nudno jest zwracać uwagę przestępczym psychopatom, a tym samym energii życiowej. Ale dzięki ich mocy, która wpływa teraz na całe nasze społeczeństwo, w mediach, religii, polityce itp. wszyscy jesteśmy ofiarami,
    a zatem jesteśmy bezpośrednio dotknięci. To jest bardzo niebezpieczne.
    Ja sam obecnie jestem na emigracji w Paragwaju. Jeśli organ wyda teraz zakaz podróży, dotyczy to wszystkich obywateli tego kraju. Chęć emigracji z Europy nigdy nie była tak wysoka jak obecnie.
    Ale teraz nie możesz emigrować z powodu fałszerstwa, z powodu kłamstwa. Matrix śmieje się.
    Według czwartego biologicznego prawa natury dr Hamera drobnoustroje, jako chirurdzy natury, działają tylko w fazie uzdrawiania. Usuwają poprzednie guzy, które powstały w fazie konfliktu i są niezbędne do rozwiązania konfliktu, gruźlicowo (kontrolowane przez stary mózg)
    lub odbudowują dziury w fazie konfliktu podczas ponownego pęcznienia (kontrolowane przez nowy mózg). Wirus, więc dr Hamer wcześniej sądził, że będzie odpowiedzialny w przypadku nabłonka płaskonabłonkowego zrewidował pogląd, gdy okazało się, że medycyna ortodoksyjna nie była jeszcze w stanie wykryć żadnego wirusa! Kłamstwo Pasteura nieuchronnie doprowadziło do następnego kłamstwa.
    Dziś wiemy, że nasze ciało zawiera tryliony drobnoustrojów, około 1,5 kg żywych ciał obcych, bez powodowania chorób. W medycynie konwencjonalnej te nieaktywne drobnoustroje nazywane są zbędnymi, a nie toksycznymi. Z eksperymentów na zwierzętach wiadomo również, że zwierzęta w absolutnej sterylności stają się zdeformowane i niezdolne do życia. Aby wydostać się z tego bałaganu, stworzono kłamstwo układu odpornościowego. Tacy ludzie, którzy są zdrowi pomimo obecności drobnoustrojów, musieli mieć nienaruszony układ odpornościowy. Ich ciała musiały mieć obronę przed tymi złośliwymi mikrobami, której chorzy ludzie nie posiadają. Tak więc układ odpornościowy chorych powinien być słaby. I z tego wyszło kolejne kłamstwo: szczepienie. Poprzez sztuczne wprowadzenie
    takich drobnoustrojów zmusi się układ odpornościowy do wytworzenia przeciwciał przeciwko tym nowym typom drobnoustrojów. Następnie, w przypadku poważnego ataku tych złych mikrobów, przeciwciała byłyby już w ciele i mogłyby podjąć walkę. Wszystko to jest niedorzeczne!
    Samo ciało, poprzez rozwiązywanie konfliktów, wzywa wcześniej nieaktywne mikroby do działania. Ciało, a raczej natura w nas nie stworzy jednocześnie układu odpornościowego, który uniemożliwi tym pracownikom pracę! Układ odpornościowy w ogóle nie istnieje, a zatem nie istnieje terapia wzmacniająca odporność, czy to poprzez szczepienie, czy w inny sposób, jest to błąd w swoim podstawowym założeniu.
    Sposób żywienia nie chroni też przed konfliktami biologicznymi!
    Jedzenie musli nie chroni cię przed zdradzeniem twojego partnera lub utratą pracy. Jeśli zamkniesz zwierzęta i zmusisz je do życia wbrew ich kodowi biologicznemu, zwierzęta zachorują. Wiemy o tym z hodowli przemysłowej. To samo dzieje się z nami, ludźmi. Chińskie miasto Wuhan podlega kwarantannie z powodu koronawirusa. W Wuhan szeroko wdrożono 5G. 5G jest również znane jako Internet rzeczy. Wszystko, co kupujesz, używasz, dokąd zmierzasz, gdzie jesteś, jest monitorowane.
    To elektroniczne więzienie. Podobnie jak w odrze w Ameryce, kiedy przybyli biali mężczyźni, dotyczyło to tylko dorosłych Indian, a nie ich dzieci. Odra to połączenie separacji i konfliktu smrodu. Sytuacja dotknęła dorosłych Indian, którzy pragnęli oddzielić się od białych osadników, którzy obrabowali ich ziemię. Dorośli Hindusi zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które nadeszło od białych ludzi. Ich dzieci nie czuły się w ten sposób, nie rozumiały tego zagrożenia. Czy to możliwe, że z powodu globalnego całkowitego nadzoru ze strony 5G dorośli mają określone konflikty, a nasze dzieci nie?
    Podsumowując, koronawirus jest kłamstwem, ponieważ nie wykryto jeszcze wirusa. To, że drobnoustroje są przyczyną choroby, jest również nieuzasadnionym i naiwnym twierdzeniem.
    Podobnie układ odpornościowy jest próbą wyjaśnienia medycznego, ale brakuje jakiegokolwiek dowodu materialnego. Ponadto twierdzi się, że ten domniemany układ odpornościowy zapobiega działaniu drobnoustrojów. Kłamstwo polega na tym, że szczepienie może zapewnić ochronę przed fazą gojenia. Kłamstwem jest również to, że wirus ten został opracowany jako agentów wojskowych w tajnych laboratoriach. Saddam Hussein na przykład zaniechał swojej broni biologicznej z powodu nieefektywności. Jeśli ten globalny rząd całego świata oświadczy, że ludzkość jest globalnie zagrożona przez wirusa, a jednocześnie nałoży sankcje na wolność ludzi, z obietnicą, że będzie w stanie znaleźć w wyniku uszczerbku na zdrowiu w wyniku szczepienia wszystkim powinien zadzwonić dzwonek alarmowy. Zawarte w nich substancje nośnikowe uszkadzają mózg i zatruwają ciało jako całość, nawet do niepłodności.
    Matka Natura nie potrzebuje szczepień!
    Ci psychopaci chcą nas przekonać, że Stworzenie popełniło błąd i że na szczęście ich ortodoksyjna medycyna istnieje, aby przywrócić wszystko do równowagi. Ci chorzy władcy zdecydowali 30 lat temu, że odkrycie dr Hamera powinno być zarezerwowane tylko dla nich samych, a nie dla reszty ludzkości. Wszyscy, drodzy przyjaciele, mogliście przejrzeć tę satanistyczną grę, jeśli zrozumieliście naukę Hamera.
    Nie walczyłbyś wtedy z nieistniejącym wirusem za pomocą masek i szczepień, ale przeciwstawiając się tym, którzy próbują cię zdominować. „

  • Kasia Naj
    Reply

    „Teoria mówiąca o tym, że mikroby powodują choroby, jest jedną z najbardziej chronionych doktryn współczesnej medycyny, konwencjonalna medycyna ciągle promuje fałszywą teorię, a wraz z masowym wzrostem produkcji lekarstw antybakteryjnych i szczepionek koncerny farmaceutyczne zarabiają miliardy dolarów na rok, bazując na naukowym oszustwie i to wszystko we współpracy z FDA, z ONZ, z WHO i w zasadzie z rządami na całym świecie i z mediami. Dr Hamer odkrył 5 Praw Natury i te prawa wyjaśniają przyczynę i naturalną fazę zdrowienia tego, co zwykle nazywamy chorobami. Właściwością praw natury (przyrody) jest to, że są zawsze zobowiązujące, nie ma w nich wyjątków, są powtarzalne dla każdej osoby ..i obowiązują w każdym bez wyjątku przypadku. Zadaniem i pracą mikrobów jest wspierać tkanki i narządy i utrzymywać je w zdrowym stanie. Kiedy konflikt zostanie rozwiązany mikroby rozpoczynają swoją prace nad rozkładem guza (grzyby, prątki, mykobakterie) lub odbudową tkanki. Podstawowe główne kryterium udowodnienia WIRUSA to: wyizolować go z komórki gospodarza. W wirusologii uzasadnione jest mówienie o wirusie tylko gdy jego DNA zostało zidentyfikowane, Musi być obecny u wszystkich osób mających daną chorobę, musi być wyizolowany w czystej kulturze od osoby chorej, musi być zdolny do wywołania tej samej choroby. Nie było ani jednego dokumentu, który udowodnił by lub pokazał dowód istnienia wirusów. Testy na badanie przeciwciał udowadniają tylko istnienie przeciwciał a nie samego wirusa lub jego cząsteczki, na które testy te reagują. Przeciwciała są w rzeczywistości rozpuszczalnymi białkami krwi, które odgrywają kluczową rolę w gojeniu ran. W próbówce zawierającej odpowiednie stężenie kwasów i zasad, minerałów i rozpuszczalników, te białka krwi, zwane globulinami, zwiążą się w dowolny sposób z innymi białkami. To wyjaśnia, dlaczego poziom przeciwciał rośnie w każdej fazie zdrowienia. Czy to zdrowienie nosa, czy przeziębienie, czy zapalenie oskrzeli, czy wysypka, czy rak w procesie zdrowienia. Podczas każdej fazy zdrowienia poziom przeciwciał rośnie.”
    magdalenadembowska.com/co-wiemy-a-czego-nie-wiemy-o-wirusach/?fbclid=IwAR3Jfnz1WmmkArQCVlCRD2uX653l5iqCH_EdsMOR72RzJ6jdLkY9qv9Razg
    germanska.pl/index.php/czym-jest-tzw-wirus
    https://www.youtube.com/watch?v=YJhZ60c-hGo&list=PLAU2fn5Oo_mhc9DvlbndWQkFOOFRAo165&index=182&t=
    germanska.pl/index.php/wirus-odry-nie-istnieje
    neue-medizin.com/lanka2.htm?fbclid=IwAR2XLbzZ_UvrpSj9a4e8y9ibSda6wQeS0qedHpQlez_UgFCnfTDheZs_p_I
    https://youtube.com/watch?v=y2ygnZ1Z5Dw&t=
    5prawnatury.pl/podstawowe-pojecia-w-przebiegu-kazdej-choroby
    5prawnatury.pl/mikroby-wartosc-ph-5-praw-natury

  • Krzysztof
    Reply

    Dzieki za ten wyklad Aga i Tom. Dla mnie bomba.
    Swieze spojrzenie i logika. Malo znajacy sie na tych tematach czuje ze virus to plagiat egzosoma. Moge tak to ujac biorac pod uwage cale tlo spoleczne tzw plan-demii. Pozdrowka i bede sledzil. Good lack 💕

  • Astre
    Reply

    Czy, wirusy istnieją ? Czy, egzosomy istnieją ? mikroorganizmy istnieją ? grzyby istnieją ?Czy, istnieje krowa, koza, , czy istnieją skarpety, krawaty, czy papier toaletowy wisi w łazience na gwoździu ? Więc, czy istnieje też Pandemia, czy Plandemia ?
    Więc, istnieje, czy nie istnieje ?
    Nie istnienie czegokolwiek oznacza nic innego, jak negacje istnienia …, oznacza to, że wpierw umysł musi zadeklarować istnienie czegoś np., że jest jest wirus, a później dokonać negacji tego pojęcia.
    Można odnieść wrażenie, , że rozmówcy Alexa, tak własnie rozumują ! A, w kwestii ich wywodów wygląda to tak, że łamią paradygmaty (gdzie paradygmatów żadnych nie ma), a na ich miejsce wstawiają nowe paradygmaty, swoje paradygmaty tłumacząc, że to jest prawda, która żyje w nich …? !
    Prawda ? Prawda, czyli co ?
    Ta prawda, a raczej niby prawda, którą można również nazwać słodkie kłamstwo. I nie dotyczy to tylko wypowiedzi rozmówców Alexa, lecz właściwie całej nauki, jak i dotyczy każdego, który sam prosi się, aby zastąpić głębsze zrozumienia ekranem monitora.
    Skąd takie wnioski ?
    Wnioski, każdy może napisać sobie sam. Jeżeli uwolni się od ślepej wiary i wiarę zastąpi zrozumieniem, gdzie nadeszły już czasy, że uczą tego już w szkołach średnich.

    Oto wnioski :
    https://www.youtube.com/watch?v=oa_AVn6YLjY

    • Agnieszka Sokoll
      Reply

      Odpowiadając Panu Astre, ja autor konceptu, potwierdzę – tak, może Pan odnieść takie wrażenie, i nie jest to bynajmniej łapaniem za słówka, tylko jest to posłużeniem się trafnym określeniem dla – postrzegania naszych interakcji ze sobą i światem w ogólnym pojęciu istnienia. Pan ma wrażenie mojej osoby, ja natomiast mam wrażenie Pana. A nasze poszczególne wrażenia na temat otaczającej rzeczywistości, poprzez zmysły postrzegania i percepcji, są takim a nie innym wydarzaniem się tej rzeczywistości, dla mnie, jak i dla Pana. Jest ona właśnie taka, i dokładanie taka, jaką ją Pan wrażeniem odebrał. Przecież nie jest inna, nieprawdaż? A taka, jaka ona jest dla Pana, z istnieniem, czy nieistnieniem czegokolwiek, o tym może poświadczyć tylko Pan, z takiej oczywistej racji, że podmiotem w postrzeganej przez Pana rzeczywistości, jest Pan. Tylko o sobie i o swoich wrażeniach, jak i tylko o swoim własnym samo-odczuciu, w ujęciu fizycznego zaistnienia, może poświadczyć dany podmiot – w fizycznym ciele. Z jedynego w tej rzeczywistości „własnego” miejsca, z punktu którego widzi, czuje i tym postrzega. Tylko sen uwalnia dany podmiot od wydarzania się jego rzeczywistości przed jego oczyma – dla jego bytowania, poprzez percepcję, zastępując ją inną, wyśnioną, gdzie ciało uwolnione od postrzegania, nie rejestruje z tej wyśnionej rzeczywistości ani smaków, ani wrażeń dotykowych, ani innych podobnych, lecz tylko rejestruje obrazy, takie, które może „zobaczyć” myślą – poprzez działanie umysłu, który do końca nie śpi, utrzymując w ciągłej pracy mechanizm funkcji życiowych dla przeżycia organizmu. Ale powracając , Może pan poświadczyć tylko o tym, co właśnie się rozprzestrzenia przed Panem, w tym momencie, kiedy Pan teraz jest i patrzy, na to, co jest przed Panem. Nie może Pan poświadczyć o tym, co teraz jest, co widzę i postrzegam, co w tym momencie jest przede mną, jest to fizycznie niemożliwe. Czyż nie? Tak naprawdę, teraz, może Pan poświadczyć tylko o tym, gdzie sięgnie Pana wzrok, lub gdzie „sięgnie” Pan innym odczuwaniem. A mówienie, jakie coś jest po drugiej stronie globu, czy 100 km od Pana, czy chociażby tuż za rogiem, jest przyjęciem „na wiarę” tego, co ktoś o tym powiedział, jakie to jest. Tak więc, o czym Pan teraz może zaświadczyć, o globie Ziemi? O układzie słonecznym? O kształcie galaktyki? Nie, musi Pan dać temu wiarę. I na koniec, mały kij w mrowisko postrzegania, postrzegania właśnie poprzez nabytą wiedzę, którą z braku możliwości sprawdzenia, przyjmuję „na wiarę”, mianowicie, wiedząc o próżni kwantowej, jako podszewce rzeczywistości, nie mogę rozdzielić mojej i Pana podmiotowości, ponieważ, w takiej a nie innej fizyce, czyli naszej, rozdzielenia tego nigdy nie było. A fizyczne rozdzielenie, teraz przez nas postrzegane, jest złudne, i się wydarza z racji braku możliwości głębszej percepcji wynikającej z braku odpowiednich narzędzi zmysłu do jej postrzegania. Stąd na przykład określenie światło widzialne, i niewidzialny zakres fal. Natomiast, znając składowe rzeczywistości, od związków chemicznych, poprzez atomy, neutronowe i protonowe jądra przyciągające elektrony, i niżej, relację i nieograniczoną możliwość złożenia z kwarkowych „klocków” naszej fizyczności, aż po płynącą i ciągle zmienną informację, jako materiał wytwórczy dla tych „klocków”, wiem poprzez wiarę w nie, jaka jest Pana podmiotowość w tej podszewce, ponieważ ani na moment nie jesteśmy oddzielnie, i to jest moja prawda. A ćwiczenie się w sposobach percepcyjnego postrzegania tej ciągłej łączności, to już droga ewolucji, w wyniku której dany gatunek nabiera potrzebnych mu, coraz to nowszych cech. I w tym momencie, znowu mamy „skok” do skali świata – czyli z naszych oczu, mianowicie, w drodze takiego ćwiczenia, naprawdę możemy mieć niebawem różne wrażenia płynące z otaczającej nas rzeczywistości )))) A to już fizyka kwantowa, jak i kwantowa biologia, biochemia, i tak dalej. Jest to inne spojrzenie na naturę rzeczy, niż to, które płynie z przekazu prof. Jerzego Vetulani, bo poszerzone o dodatkową wiedzę, tak jak fizyka Einsteina zmieniła poprzez poszerzenie fizykę Newtona, i patrząc na ten proces możemy być pewni, że dziś się dzieje to samo, i będzie się dziać, i będzie, i będzie … a to już inne zagadnienie, mianowicie zagadnienie czasu, o którym będzie w dalszej części łamania przez nas widocznych obecnie paradygmatów.
      P.S. Jeżeli nie jest Pan Panem, tylko Panią, to najmocniej przepraszam, dla przeprowadzenia narracji w odpowiedzi przyjęłam jedną z dwóch możliwości. Pozdrawiam, Agnieszka Sokoll

      • Astre
        Reply

        Dobrze, że Pani A.Sokoll przyznała się do tego, że jest autorem konceptu. A, Koncept z definicji, to tylko pomysł ! A, nie jakaś prawda, taka czy inna ? Bo, prawda, to bardziej rodzaj mętliku poznawczego i nad tą prawdą głowią się filozofowie już od starożytności do dziś i nie mogą dojść do żadnego ładu, czym ta prawda w ogóle jest i na czym ona polega ?
        Inną sprawą jest to, że dla kogoś, kto jest intelektualnie bezbronny wszystko jest prawdą. Nawet to, że ptak siedzi na gałęzi, albo pies przywiązany jest łańcuchem do budy. Krótko mówiąc ludzkiemu umysłowi wszystko można wmówić i w to uwierzy …!?
        Stąd mamy tyle manipulacji, przeinaczeń i kłamstw ….., a w temacie nauki lepiej zapoznać się nad anatomią światopoglądu naukowego niż nad jakąś niby prawdą naukową …?

        • Agnieszka Sokoll
          Reply

          Odpowiadajac dalej Panu Astre: jakże miałabym nie przyznać się do własnego zdania, zresztą, tak nazwane jest nasze opracowanie, że jest to koncepcja. A skoro, ja ją napisałam (oczywiście nie pomijam tu drugiego autora), to jest to moje autorskie zdanie na ten temat. Skoro ja ją napisałam, skoro jest to moje zdanie, to zdanie to, we mnie jest bardziej żywe, niż reszta poglądów na ten temat, i stąd określenie, że jest to moja prawda, albo prawda, która żyje we mnie. Nie musi być to Pana prawda, i jak Pan woli, w Panu może żyć inna prawda na temat otaczającej nas rzeczywistości. Uważam, że nie ma obecnie na świecie jednej obiektywnej prawdy, mówiącej nam o naturze rzeczy, ponieważ teorie i opisy rzeczywistości zmieniają się co rusz, z racji ciągle to nowych danych, a obecny stan rzeczy uznaję za mijający się ze stanem faktycznym, ponieważ „owoce” oficjalnej drogi nauki dalej prowadzą do cierpienia człowieka, i nie jest to droga, wedle której człowiek dochodzi do coraz większej równowagi, zarówno w sobie, jak i w stosunku do środowiska. A widząc, poprzez studiowanie fizycznego złożenia naszego wszechświata, że wszystkiego celem jest dążenie do równowagi, śmiem twierdzić, i oczywiście jest to moje zdanie, że i ta droga dla człowieka – dążenia do równowagi w swoim ciele i ze światem, jest drogą do polepszenia jego bytu. I dalej, skoro oficjalny pogląd naukowy zwie się prawdą, i tak autorzy tych koncepcji na temat rzeczywistości ją określają, tak ja odżegnuję się od ich prawdy, twierdząc, że jest ona dla mnie potencjalnie zagrażająca życiu i zdrowiu. A potencjalnie do momentu, kiedy to przyjdą pod mój dom, i wtedy nie będzie już potencjalna, ale faktyczna. I dalej, sami mówią, że przyjdą, i tę ich prawdę będą mi aplikować do mojego ciała, zmieniając mój zapis informatyczny w moim DNA. Takie informacje można bez trudu wyczytać z oficjalnej strony, gdzie publikowana jest nowa generacja szczepionek. Nie będę tu przytaczać na czym ona dokładnie polega, można samemu się zapoznać. I dalej, skoro ja nie mogę nazwać własnego poglądu na ten temat moją prawdą, tylko jak Pan woli, jest to moja koncepcja, tak i koncepcją nazwę to, co dziś stoi za pojęciem całej wirusologii, ponieważ do tej pory nie składa się ona w całości z faktów naukowych, ale w swoim obrębie posiada interpretacje. Na bazie oficjalnego poglądu naukowego, w skład którego wchodzą kogoś interpretacje, ja, Agnieszka nie pozwalam wstrzykiwać sobie nic do ciała. Kończąc, tak jak napisane jest w koncepcji, tak i mówiliśmy o tym, nie twierdzimy, że się nie mylimy, przede wszystkim zadajemy pytania do twóców „nowego modelu życia”, licząc, że jest wyjaśnienie pewnych rzeczy, skoro na ich bazie jest wola ingerencji w moje ciało. I całkiem na koniec, nazwanie przeze mnie tej koncepcji „prawdą, która żyje we mnie”, jest wyrażeniem mojej wiary w słuszność tego, co robię. W tym momencie nasza korespondencja zatoczyła koło – do Pana okeślenia „ślepej wiary”. Otóż, moja wiara nie jest ślepa, a bardziej wynika ze studiowania natury rzeczy. „Obyś wiedział, w co wierzysz”. Tak więc, moje stanowisko jest przeplataniem się wiedzy i wynikającej z niej wiary, nic tu nie ukrywam, i naprawdę nie zmuszam nikogo do jej przyjęcia. Niech nikt mnie nie zmusza w takim razie do przyjęcia obcej substacji do mojego ciała „na kogoś wiarę”. Pozdrawiam, Agnieszka

        • Tomasz Galiński
          Reply

          @Astre
          Niechże mi będzie wolno dorzucić swoje trzy grosze do tej wymiany zdań. No dobrze, Panie Astre, można się tutaj z Panem zgodzić, że w obrębie niedoskonałego, czyli niekompletnego z definicji ludzkiego doświadczenia nie można mówić o prawdzie, jeżeli miałaby ona stanowić pełny, ostateczny i niepodważalny opis dowolnego zjawiska. Rzecz jasna, przy założeniu, że taki opis istnieje i że istnieją jakiekolwiek opisy i zjawiska do opisania, już nie mówiąc o istnieniu samych opisujących. Osobną kwestią jest, natomiast, czy tego typu myślenie jest rzeczywiście racjonalne i sensowne? Idąc za tą myślą (czyli niemożnością zadeklarowania jakiejkolwiek prawdy), winniśmy po kolei podważyć i zanegować wszystkie atrybuty i ontologiczny status wszystkiego, co jest, czyli każdego rozważanego bytu, zjawiska, czy pojęcia abstrakcyjnego, łącznie z samym sobą. Następny jest wniosek, że nikt nie powinien wypowiadać się o czymkolwiek, skoro nie wiadomo, jaka jest prawda i gdzie ona leży, oraz nie ma nikogo, kto by mógł jakąkolwiek prawdę uznać i potwierdzić, skoro wszyscy tak samo opieramy się na złudnych ludzkich zmysłach i wadliwym funkcjonowaniu mózgu, i nic nikt nie wie na pewno, czy cokolwiek jest i jakie to jest. To może pójdziemy o krok dalej, i w ogóle wyrzucimy słowo „prawda” ze słownika, skoro nikomu nie wolno go słusznie używać? A może je zostawmy jednak, ale tylko jako straszaka na tych zarozumialców, co im się wydaje, że cokolwiek o czymkolwiek wiedzą?
          Wszystko powyższe silnie trąci absurdem i wewnętrzną sprzecznością. Moim skromnym zdaniem, tego typu rozważania to pusta sofistyka i zupełnie jałowa umysłowa gimnastyka, kwintesencja bezużytecznej filozofii, która bytuje sama dla siebie i w istocie nikomu niczego nie pokazuje i nie udowadnia, ani też nie przybliża nawet o krok do prawdy i poznania, czym by one nie były. Dziwnym nie jest, proszę Pana, że od starożytności po dzień dzisiejszy powstało wobec zagadnień epistemologicznych i ontologicznych wiele odrębnych i wzajemnie wykluczających się filozoficznych szkół, pogrążonych w nieskończonych sporach o to, czyja jest racja, czyje rozumowanie i czyje definicje pojęciowe są bardziej nieskazitelne i kompletne. I te spory końca mieć nie mogą, bo prawie wszystkie one po równo oderwane są od rzeczywistości, tej jedynej, wspólnej, jaka im wszystkim jest dostępna do doświadczenia i zbadania.
          Jeżeli powyższym poczuł się Pan urażony w jakikolwiek sposób, to jest mi bardzo przykro i najmocniej przepraszam. Ale czy powinienem, tak właściwie? Jakie postępowanie jest naprawdę słuszne, i co to znaczy „słuszne”? Czy odczucia przykrości i obrazy są zdefiniowane a priori, czy tylko je sobie wymyśliłem? Czy Pan w ogóle istnieje? Czy ja samodzielnie zdecydowałem o napisaniu tego, czy zrobił to mój związany determinizmem umysł? Czy ta dyskusja w ogóle ma miejsce? Może mi się to wszystko śni? Może jestem tylko fikcyjną częścią Pana umysłu, która do Pana przemawia? Może jesteśmy obaj tylko programami, prowadzącymi symulowaną rozmowę w symulowanym świecie, stworzonym przez szalonego naukowca? Może i on sam jest symulacją w Universum kolejnego, wyższego rzędu? Któż to udowodni, któż to wie, jak to z tym wszystkim jest. Ja sądzę, że wiem już sporo, a przynajmniej jestem na dobrej drodze do tego, żeby wiedzieć – i to jest mój indywidualny wybór i moje doświadczenie. A kto uważa, że dowiedzieć się nie da i dowiedzieć się nie chce, ten istotnie się nie dowie, bo każdemu dane jest dokładnie to, czego sobie życzy i do czego dąży.
          Z pozdrowieniami i życzeniami dobrego dnia
          Tomasz Galiński

          • Astre

            @ Tomasz Galiński.
            Egzystencjonalnie i w kwestii formalnej prawda nie jest prawdą, tylko wyznacznikiem…
            W istocie jest to ontologiczne pojęcie, na dodatek pojęcie wieloznaczne…. i jest to pojęcie mentalne opisywane dialektycznym językiem …
            W sensie obserwatora wszystko istnieje w formie opcji, które pojawiają się lub stają się. Proszę zadać sobie pytanie, czy trawa jest zielona, lub czy foton przylatuje do nas z odległych gwiazd ? Na to pytanie mógłby Panu odpowiedzieć student fizyki, że jest to relatywizm poznawczy…., a nie prawda !?
            Dzisiejsza fizyka kwantowa po latach mozolnych badań stwierdza, że wszelkie obiekty są zbiorem kwantowym i wykazują cechy Iluzoryczności, a nie rzeczywistości ( prawdy!)
            A, więc wszystko jawi się w naszej percepcji w taki sposób w jaki sposób zbudowana jest nasza percepcja, a nie że cokolwiek takie jest, lub inne ? !
            Musi Pan sobie sam znaleźć sposób, na własną rękę, aby odpowiedzieć na takie pytania. A, do tego potrzebna jest czasem wieloletnia praktyka, a przede wszystkim uwolnienie się od (społeczno- egzystencjonalnych) wzorców światopoglądowych wynikających z konsensusu społecznego.
            Można zacząć od prostych, banalnych przykładów – czy, ptak siedzi na gałęzi, czy śnieg pada w Zimie ?
            Są to stwierdzenie egzystencjonalne stanowiące wzorce informacji i komunikacji międzyludzkiej, a nie prawda ? ! To samo jest z wirusem, który istnieje, czy nie istnieje, jako temat debaty, w której autorzy konceptu próbują udowodnić fikcyjna naturę czegoś… ? Tylko czego ?

        • JAN
          Reply

          CO TO JEST PRAWDA?
          Kreujemy zawsze. To Nasza uRODzeniowa PRADAWNA
          [nie oznacza, że stara, a tylko, że z PRA[czyli jedności dopełnień] poprzez PRYzmat tego, o czym jesteśmy wewnętrznie PRAkonani(przekonani) DAWAMY[urzeczywistniamy]]
          cecha została NAzwana Naszym KRÓLESTWEM[„Królestwo Boże JEST w WAS” i JEST POTĘGĄ TERAŹNIEJSZOŚCI].
          Ten Świat[niektórym] Jawi się jako świat udręki, śmierci tylko dlatego, że ktoś sprytny przekonał CZŁOWIEKA, że Jest ON jedynie marnym PROchem, a Jego rządca jest kimś oddzielnym. Dlatego JEDNOŚĆ DOPEŁNIEŃ-nieskończona MOC odwzorowała taki OBRAZ – taki ŚWIAT oddzielenia, którego REALNIE być nie może, bo DOPEŁNIENIA SĄ zawsze JEDNOŚCIĄ. Tak w Boskiej Matrycy ŻYCIA[PRAMatce] powstała fałszywa[systemowa] macież nieGODziwości i porządliwości[Istnieje w tej samej przestrzeni i można ŻYĆ w PRAMATCE będąc niewidocznym dla MATRIXA].
          Zatem, jeśli jeszcze wewnętrznie Uwagę zwróconą Masz na fałszywą Matrycę[właśnie NA to, co zadziewa się przed Twoimi zmysłami] i wewnętrznie czujesz, że czegoś CI brak i oczekujesz, że kiedyś to do Ciebie przyjdzie – tkwisz w złudzeniach, bo nie przyjdzie – dostaniesz więcej tego, co odczuwasz – czyli poczucia braku[…bo kto Ma będzie MU dodane…]Stań się zatem JUŻ[TERAZ] zwycięzcą[zwycięzca nie walczy, bo JUŻ wygrał], stań się JUŻ Miłością i wewnętrzną Harmonią z JEDYNIE ŻYJĄCYM. Fałszywą Matrycę jedynie bezNAmiętnie obserwuj, bez osądzania, bez stawiania oporu temu, co w sumie Sam kreujesz i ROZdwojonym UMysłEM oceniasz jako zło. Ucz się MIŁOWAĆ bezwarunkowo i temu oddawaj SWĄ UWAGĘ[to mozolna PRAca i TRUDny PROces powrotu do PRAwdziwych Korzeni – ONE nie Istnieją w Fałszywej Matrycy, jej zmyslonej historii niejako „dziejącej się jako żywo”]. Chodzący po WODZIE wykładał NAM PRAwdę fizyki kwantowej w sposób przystępny i zrozumiały.
          To właśnie {{{PRAWDA}}}. „Dzieje się” jako OGIEŃ w CZŁOWIEKU[Możliwe JEST WSZYSTKO] z tego OGNIA
          [niewidzialnego dla zmysłów TU i TERAZ we wnętrzu CZŁOWIEKA-Jego MYŚLI, Intencje,…, to dlatego PROsty, nieskalany popiołową (ziemską)”wiedzą” właśnie podnosi 4tonową przyczepę ze zbożem nie łamiąc SOBIE kości]
          powstaje żar, dym i popiół [To co „widzą” zmysły i bada nauka – świat przejawiony w Materii, wypalający się, przemijający. Materia i zmysły, które JĄ postrzegają podobnie Jak sonda lambda, służą do oceny własnej kreacji, aby na tej podstawie móc skorygować W SOBIE własne PRAkonania[przekonania], które w wewnętrznym OGNIU przywołujesz do przejawienia w MATERII.

          • Agnieszka Sokoll

            @ JAN
            Nie rozpala się Ognia w blasku południa, podczas Światła Jasności. Ogień rozpala się nocą, by zapłonął w mroku ciemności. I to nocą trzeba ująć z Ognia i z niego zaprószyć, by Iskrami linia wytyczonej drogi była w blasku ich widoczna, aż po horyzont, aż po kres z nocy ciemności. Wielowymiarowa fizyczność naszej wszechświatowej rzeczywistości, poprzez naszą trójwymiarową percepcję, jest przez nas odbierana poprzez zasadę dualności. I tym samym my w niej jesteśmy, jako taki rodzaj emanacji energii pochodzącej z próżni kwantowej / PraŹródła, który realizuje się z relacji „plusa i minusa”, współoddziaływania dwóch punktów, przeciwstawnych względem siebie na osi, w ciągłym ruchu wyznaczając rozpiętość średnicy koła czasu. I dziś tu, w ten sposób jesteśmy, idąc po obręczy koła nocy i dnia, północy i południa, i nie można dziś być, nie zachodząc w mroki ciemności. Chcąc dokonać zmiany na kole dualności, i rozświetlić mroki północnej ciemności, należy „przepasać się w biodrach” i wybrać się do doliny ciemności.
            A tym, którym płonie już Iskra w ich „Komnatach Serca”, na znak zaistnienia już w niej Obecności Pana Ognia, weszli do Komnaty Oblubieńczej tam za Jasności Dnia, tak jak zaślubiny kochających się są jawnością w Dnia Światłości. To, co się dokonało za Jasności, nadal będzie dla nich dokonane i nadal dla nich istniejące, nawet jak po Dniu znajdą się oni w nocy ciemności.
            Tak więc, szanowny Panie Janie, jeśli spotka mnie Pan w tej dolinie ciemności, nie znaczy to, że stanowi mnie mrok tej ciemności. „Wszystko, co się zrodziło, (…) wszystko, co złożone, ulegnie rozkładowi (…) materia powraca do pierwocin materii.” Tak wszystkie drogi, w tym i drogi dzisiejszego człowieka są emanacją Ojca, ponieważ wszystkie w Nim się rozpoczęły, i wszystkie do Niego wracają. Jeśli jest Pan, dzięki gnozie poznania, już w sobie rozpoznany, i chce Pan pozostać w Świetle z rozpoznania, jest to Pana droga, i tu przyznaję słuszność, jestem wobec niej bez osądzania. Ale mrok na kole dualności, uchyli się Światłości, kiedy z zapaloną lampą chodzi się doliną ciemności. Może takie Pan odebrał wrażenie, czytając takie a nie inne zabarwienie z mojej retoryki, ale moje działanie nie ma na celu stawiania oporu rzeczywistości, która tym samym pochodziłaby przez to z mojej własnej jej kreacji. To są metody walki przeszłości, gdzie w iluzji rozdzielenia jednych od drugich, właśnie poprzez zadane kłamstwo człowiekowi, żeby je dla siebie wydarzał, człowiek musiał walczyć sam ze sobą, myślał, że pokonanie innych jest jego wolnością. A to tak, jakby moja lewa noga kopała prawą, a lewa ręka wyrywała z ciała prawą rękę. Nie trzeba dziś walczyć z „ciemną stroną Mocy”, ponieważ ciemność sama uchodzi przed Światłem. Wówczas z dwóch stron rzeczy można uczynić jedną stronę, a koło światłocienia może całe stać się jasnością. Moja droga rozpoznania nie jest, jak to Pan określił, „beznamiętną obserwacją”, ponieważ w tej rzeczywistości, w której dziś żyjemy, dla mnie, nie ma możliwości rozświetlenia drugiej części koła czasu, gdzie panują ciemności, bez poznania przymiotów tej rzeczywistości, bez dowiedzenia się, gdzie ukryte są dodatkowe „pojemności” w sześciennym centymetrze objętości, który jednakowoż będąc fizycznie wielowymiarowym, teraz, w tym momencie, objawia się przed nami tylko jako trójwymiarowy. To tak, jakbyśmy widzieli go tylko w jakimś fragmencie, choć cały jest on przed naszymi oczami. Z zadanego kłamstwa jest ta kreacja rzeczywistości. Nie przestanie się ona kreować, póki nie obnaży się kłamstwa poprzez wiedzę o naturze rzeczy. Ponieważ to „Niewiedza czyni niewolnikiem. (…) Niewiedza jest matką wszelkiego zła. Niewiedza zakończy się w śmierci, bowiem ci, którzy wywodzą się z niewiedzy ani nie zaistnieli, ani nie istnieją, ani nie będą istnieć. (…) Bo z prawdą dzieje się tak, jak długo jest ukryta, odpoczywa w sobie samej, gdy się objawi, zostaje rozpoznana, (…) tym bardziej, że jest potężniejsza od niewiedzy i błędu. Ona daje wolność. Słowo bowiem rzekło: „Jeśli poznacie prawdę, prawda was wyzwoli.” Ewangelia Filipa [Brak gnozy jest przyczyną zła] 123d. (p.83,30-84,14)
            „Niech każdy z nas wykopie korzeń zła, który jest w nim i niech wyrwie go z korzeniami ze swojego serca. Zostanie zaś wyrwany, gdy go rozpoznamy. Jeśli jednak pozostaniemy w niewiedzy o nim, wtedy zapuszcza w nas swój korzeń i przynosi swoje owoce. Te zaś panują nad nim. My stajemy się jego niewolnikami. Bierze nas w swoją niewolę tak, że czynimy to, czego nie chcemy. Zło jest silne, bo go nie rozpoznaliśmy. Jak długo tak istnieje, działa.” Ewangelia Filipa [Korzeń zła odkryty] 123c. (p.83,11-30)
            Tak więc, powracając jeszcze do „beznamiętnej obserwacji” kreacji wydarzającej się poprzez fałsz w matrycy, moim zdaniem, tylko obnażanie fałszerstw w tej matrycy jest drogą do „poznania wszystkich oblicz Ojca”, czyli do poznania samych siebie, poprzez poznanie prawdziwej natury rzeczy, wypełnienia Światłem poznania niewiedzy ciemności. A że cała bytność kosmiczna założona jest na konkretnych prawach konkretnej fizyczności, i wszystko co w niej, istnieje poprzez te prawa, tak i nic nie istnieje bez tych praw, co jest w niej, i wynikającego z tych praw porządku. Tak i wszystko, co dla nas niewidoczne, co wyższe od nas w świadomości, co złożone z natury Światłości, wszystko to jest możliwe do istnienia poprzez prawa kosmicznej fizyczności. Tak i duch, i duchowość cała jest istniejąca z tych praw, a „oblicza Ojca” są wszechkwantową wszechfizyką. Tak więc dzisiejsze wydarzanie się jest brakiem wiedzy o „obliczach Ojca.”
            „Tak trwali w niewiedzy o Ojcu, że istnieje ten, którego nie zobaczyli. To bowiem spowodowało ich lęk, drżenie, słabość, wewnętrzne rozbicie i rozdarcie. Dlatego było wśród nich wiele błędnych wyobrażeń, na skutek których działali i pustej głupoty. Jest to tak, jakby byli w uśpieniu. (…) I tak się dzieje aż do chwili, gdy budzą się ci, którzy to wszystko przeszli. Podobnie jest z tymi, którzy odrzucili od siebie niewiedzę jak jakiś sen, bo już nie zaliczają tego do rzeczy, które coś znaczą. (…) I tak powinien postąpić, jakby się obudził ze snu. Błogosławiony człowiek, który przychodząc do siebie obudzi się! Błogosławiony ten, który otworzy oczy ślepym. I poszedł w ślad za nim duch, działając pospiesznie (…) Gdy podał rękę rozciągniętemu na ziemi, pozwolił mu mocno stanąć na nogach.” Ewangelia Prawdy [10. Niewiedza o Ojcu: p.28,32-30,23]
            „Wszystko zwraca się w poszukiwaniu tego, z którego wyszło. (…) To nieznajomość w stosunku do Ojca spowodowała powstanie lęku i trwogi. Lęk zaś stał się gęsty jak mgła, tak, że już nikt nie mógł widzieć. Z tego powodu do znaczenia doszła Błędna Myśl. Podjęła wysiłek, aby wydać z siebie w głupi sposób materię, a ponieważ nie mogła poznać Prawdy, zamieszkała w stworzeniu, które usiłowała uczynić pod względem piękna namiastką prawdy. To jednak nie było poniżeniem dla tego, który jest nieosiągalny i niepojęty. Niczym bowiem jest lęk, zapomnienie i utworzenie kłamstwa. To prawda jest czymś ustalonym, niezmiennym, niewzruszonym, doskonale pięknym. Pogardzajcie więc Błędną Myślą! Zamieszkała we mgle (…) przebywając zaś w niej tworzy dzieła zapomnienie i przestrachu, aby przez nie dosięgnąć tych, co są w środku i aby ich zniewolić.” Ewangelia Prawdy [2. „Błędna Myśl” Plane: p. 17,4-18,11]
            Kończąc, Panie Janie, skoro Pan chce „pogardzać Błędną Myślą” w zaciszu swojej Komnaty Serca, nie widzę przeszkód, wiedząc, że poprzez kwantowe podłączenie do energii Źródła, przez nie też oddaje Pan swoje owoce do Pola Mocy, i to też jest wypełnianie doliny ciemności Światłem, jeśli Pan to czyni. Przestrzegałabym tylko, aby „beznamiętna obserwacja” nie stała się bezczynnością, ponieważ idąc w ślad za „Chodzącym po wodzie” widzimy Jego drogę na skraj przepaści, gdzie to w gmatwaninie kolczastego krzewu ugrzęzła to jedna istota ze stu. I tak, różne Imiona mają Dzieci Światła, i wynikają one z różnych ich przymiotów, i są w takiej obfitości, z jakiej Obfitości pochodzą. Nie ma jednej i tej samej drogi dla człowieka powracającego do „korzeni swej natury”, a ustanawianie jedynej właściwej drogi dla mas, no cóż, to już było … nie sprawdziło się. Prawo Miłości jest jedno, dróg realizowania tego prawa jest wiele, tak, jak wiele jest ludzkich serc. Mogę tylko Pana zapewnić o pilnowaniu kierunku, w którym płynie energia mojej kreacji – wynika ona z kierunku płynącego przez Komnatę Mojego Serca strumienia Światła. A wieści o naturze tego Światła można zanieść idąc w sam dół doliny, gdzie zapanowały ciemności. W tej ciemności dużo jest jeszcze cierpienia i przeraźliwie smutnej samotności. I bez względu na to, jak bardzo ta matryca mija się z prawdą, cierpienie to jest fizycznie i duchowo odczuwalne przebywających w niej zagubionych, przygaszonych Iskier Bożych.
            „Umocnijcie nogi upadłych, wyciągnijcie wasze ręce do chorych, nakarmcie głodnych, zmęczonym dajcie odpoczynek, podnieście tych, którzy chcą powstać, obudźcie tych, którzy zasnęli. Wy bowiem jesteście mądrością jak miecz na jaw wydobytą. Ewangelia Prawdy [13. Wypełnijcie Wolę Ojca: p.33,1-32]
            Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka.

          • Tomasz Galiński

            @Astre
            Odnoszę wrażenie, że w tym całym definicyjno-poznawczym galimatiasie gdzieś Panu umknęło ogólne znaczenie mojej wcześniejszej wypowiedzi, skoro Pan w to brnie dalej i tłumaczy mi, czym jest prawda, na czym polega relatywizm poznawczy i proponuje filozoficzne intelektualne fikołki do wykonania. Powtórzę zatem – nie widzę wartości w takim roztrząsaniu natury prawdy, percepcji, bytu, czy czegokolwiek innego. Może i mógłbym zadawać sobie te sugerowane przez Pana pytania, ale po co? Przy całej tej wieloletniej praktyce uwalniania się od wzorców światopoglądowych życie mnie minie, jak sen jaki złoty, na jałowym żonglowaniu myślowymi konstruktami, a sens tego będzie żaden. Jeżeli już o kwestie egzystencjalne chodzi, to ciekawy jestem bardzo, czy kiedy, przykładowo, spaceruje Pan sobie po parku i wymieniony wcześniej ptak siedzący na drzewie narobi Panu na ubranie, to zadaje Pan pytania o metafizyczną naturę guano, czy jednak czyści swoje ubranie, pomstując na ptasią złośliwość? A czy kiedy poślizgnie się Pan i wykopyrtnie na chodniku, pokrytym w zimie śniegiem i lodem, to kwestionuje percepcję bólu, czy jednak klnie siarczyście, rozcierając stłuczony, choć podobno iluzoryczny zadek?
            „Dzisiejsza fizyka kwantowa po latach mozolnych badań stwierdza, że wszelkie obiekty są zbiorem kwantowym i wykazują cechy Iluzoryczności, a nie rzeczywistości ( prawdy!)” – To zdanie z kolei dowodzi, że z tej fizyki kwantowej niewiele, albo zupełnie nic Pan nie rozumie. Na dodatek, mówienie o braku sensu naukowego zgłębiania świata ze względu na relatywizm poznania jest zwyczajnie naiwne. Wszechświata nie obchodzi, co Pan o nim sądzi i jest on niezależny od tego, jak Pan go odbiera i i iloma konstruktami, pojęciami i definicjami go od siebie odgrodzi. Jak się komuś taka rzeczywistość nie podoba, to może sobie iść do innej, droga wolna!

          • JAN

            Każde Pismo samo w sobie Jest martwe. Więc nie cytuj, a BĄDŹ. BĄDŹ JUŻ.
            Tu nie chodzi o niesienie ŚWIATŁA, bo tym zajmują się właściwe ISTOTY. Tu chodzi o uświadomienie w SOBIE, że JUŻ TYM ŚWIATŁEM JESTEŚ, aby nie powstało to: „kiedy przyjdziecie do MNIE i będziecie mówić MI PANIE, PANIE wyganialiśmy w Imieniu Twoim złe duchy i uzdrawialiśmy, powiem Wam: idźcie precz ode MNIE Wy, którzy czynicie niePRAwość. Nigdy Was nie znałem”. Zatem jesli nie pamiętasz SWEGO zRODzenia w Komnacie Oblubieńczej ważna Jest WIEDZA[GNOZA] o tym, że do tego stanu JEDNOŚCI przyprowadzić może jedynie Twe 100 % przekonanie[=WIARA], że JUŻ w NIM JESTEŚ.
            I proszę: nie odpisuj. BĄDŹ. A co jako DAR[mo] dostałaś, jako DAR[mo] dawaj.

  • Robert Marzec
    Reply

    Cieszę się że zaczyna się oddolna akcja budowy prawdziwej nauki. Obecna całkowicie się skompromitowała. Również od samego początku natychmiast podjąłem akcję samo-uczenia się podstaw biologii, kupiłem wiele książek głównie z biologii roślinnej mikrobiologia. Najciekawsza była Tołpy Botanika z lat 70-tych gdzie prostym językiem dla uczniów technikum rolniczych starał się tłumaczyć biologię i wyszło że o komórkach jest ponad 15 stron a o wirusach jedna w tym ważne zdanie że wirus ne posiada jakichkolwiek funkcji życiowych.

  • Hunny
    Reply

    „Doktoryzuję” się w temacie wirusów już kilka lat i doszłam do podobnych wniosków. Dziękuję bardzo za Wasz wkład pracy i to, że wyszliście z tym tematem do ludzi. Dla osób zainteresowanych egzosomami gorąco polecam kanał Andrew Kaufman’a. Chciałam jeszcze dodać parę cegiełek od siebie. Może Was zainteresuje inne spojrzenie na organizm ludzki. Na co dzień zajmuję się naturopatią i dla mnie najbliżej prawdy na temat działania ludzkiego organizmu jest dr Robert Morse i prof. Arnold Ehret. Koniecznie zapoznajcie się z wiedzą, którą szerzą. Ciężko to ująć w kilku zdaniach.
    Skrótowo: są dwie strony chemii: alkaliczna i kwasy. Komórki ludzkiego organizmu mogą prawidłowo rozwijać się tylko w alkalicznym środowisku. Takie środowisko można zapewnić organizmowi spożywając tylko nieprzetworzone owoce, zioła i zielone części warzyw (ziele). Wszystko inne zakwasza organizm, a dokładnie płynny międzykomórkowe. Jeżeli organy wydalnicze (głównie nerki, skóra i płuca) nie dają rady z odprowadzaniem tych drażniących/toksycznych dla komórek substancji, następuję degradacja organizmu i powstawanie „chorób”. To że organizm nie radzi sobie z toksycznym środowiskiem możemy zauważyć u prawie każdego z nas: nadmierne pocenie ciała + nieprzyjemny zapach, nadmierna produkcja sebum na skórze; łupież, egzemy, grzybica i inne problemy skórne, wypadanie włosów, u kobiet szczególnie upławy, bóle miesiączkowe, obfite krwawienia (jest to awaryjny organ wydalniczy), problemy z zębami, problemy z tarczycą, itd. Im zakwaszenie organizmu bardziej postępuję do tych objawów dochodzą kolejne. Jeżeli nie ma ujścia dla toksyn, odkładane są w ciele w tkance tłuszczonej i w postaci guzów nowotworowych. Tak, tworzenie guzów to kolejny desperacki już sposób na utrzymaniu organizmu przy życiu.
    Organizm m.in. radzi sobie z zakwaszeniem produkując śluz. To jego kolejna reakcja obronna. Jeżeli ma jeszcze siłę na walkę to uruchamia co jakiś czas procesy związane z chorobami układy oddechowego. Tzw. przeziębienie, grypa, angina, zapalenie płuc to nic innego jak próba organizmu na pozbycie się śluzu i a w raz z nim toksycznego środowiska. Ma to zazwyczaj miejsce zimą, kiedy jest chłodno. Zimno na bardzo silne właściwości alkalizujące. Jest to ten czas kiedy ludzie jedzą znacznie więcej przetworzonego jedzenia niż latem, do tego w ogromnych ilościach. Stąd u większości ludzi mechanizm ten uruchamia się w sezonie zimowym. Procesy te nie mają nic wspólnego z wirusami. Objawy grypopodobne można wywołać też u każdego „zdrowego człowieka” odżywiającego się standardowo, każąc mu kilka dni żywić się tylko owocami. Owoce też mają silne właściwości alkalizujące i ściągające limfę. Jeżeli poupychane w organizmie toksyny uwolnią się za szybko, a organy wydalnicze nie dadzą rady z ich wydaleniem, organizm będzie szukał dróg awaryjnych. Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, że organizm ludzki to tylko miliony komórek + dwa płyny. Krew (kuchnia) i układ limfatyczny (kanalizacja). Od tego jak dbamy o naszą kanalizację zależy nasze zdrowie.

    Chciałabym jeszcze bardzo skrótowo wspomnieć o bakteriach. Nie ma złych bakterii. Wszystkie są dla nas dobre. Najlepsze są dla nas oczywiście te, które żyją w układzie pokarmowym. Jeżeli jesz nieprzetworzone jedzenie, tylko wtedy masz właściwą florę bakteryjną. Ta flora produkuje wszystkie składniki pokarmowe (przy udziale wątroby). Wystarczy tylko nakarmić te właściwe bakterie! Jak będziesz karmić niewłaściwe bakterie (jedząc przetworzone jedzenie) to one zaczną się namnażać, produkując jeszcze więcej toksyn. One nie są złe, one po prostu przyszły na ratunek organizmowi do „przetworzenia” tego toksycznego środowiska – to ich specjalizacja. Ci co mają szambo przy domu, na pewno wiedzą o czym mówię. Bakterie przerabiają wszystkie toksyny. Bez nich Ziemia nie dałaby rady oczyszczać się. Bakteriami nie da się również zarazić, bo wszystkie mamy je w sobie od urodzenia. Najważniejsze jest to, które dokarmiany (którym bakteriom dajemy możliwość namnażania się w swoim organizmie).

    Także Kochani, według mojej wiedzy i doświadczenia, nie ma zagrożenia z zewnątrz w postaci wirusów i bakterii! Jako gatunek ludzki jesteśmy owocożercami, jeżeli będziemy przestrzegać diety naszego gatunki, to nie będziemy mieć objawów dysfunkcji organizmu. A jak jeszcze oczyścimy się emocjonalnie i będziemy zwracać uwagę na higienę myśli, to również mamy wpływ na nasze DNA. A tym samym mamy realny wpływ na procesy starzenia się (zob. odkrycia dr Bruce’a Liptona). Największym zagrożeniem dla nas ludzkości jest nieodpowiednia dieta, „programy” myślowe i czynniki zewnętrzne (szczególnie środki ochrony roślin i promieniowanie). Nie zapominajmy, że procesy które zachodzą w komórkach to procesy elektromagnetyczne. Nic nie może je zaburzać!

    Pamiętajcie, że nie musicie się ze mną zgadać. Proszę Was tylko o to, żebyście przemyśleli co nieco temat i spojrzeli z innej strony niż dotychczas. I oczywiście sięgnęli do źródeł, które podałam 🙂

  • Hanna
    Reply

    Od 3 miesięcy na FAB News mówimy o tym, że cała ta propaganda kowidiańska to jedna wielka ściema – dowody – to że nie diagnozuje się żadnego wirusa tylko uzywa metody PCR, która daje 100% wyników fałszywych! A dr Stefan Lanka udowodnił, że nie ma prac naukowych dowodzących istnienie wirusa SARS czy HIV!

  • Jan
    Reply

    @Tomasz Galinski, ja ten tytul wstawilem wylacznie po to by pokazac ze WIRUS to po lacinie TRUCIZNA. Pierwszy raz mielismy do czynienia z bronia biologiczna juz po 1 Wojnie Swiatowej. Amerykanie kupili wynaleziony przez Niemcow w poczatku lat 30 mikroskop elektronowy i wtedy sie zaczela era WIRUSOW
    bo dzieki temu mikroskopowi mogli robic eksperymenty z organicznymi truciznami nie do zobaczenia przez mikroskop optyczny.
    Pierwszy raz bron biologiczna uzyli Japonczycy w ataku na Chiny podczas 2 Wojny Swiatowej. Nie mieli oni wirusow bojowych dlatego zastosowali zarazki cholery i czarnej ospy. Zginelo po tym ataku pol miliona Chinczykow.
    Koronowirus prawdopodobnie pochodzi z laboratorium Rosji o nazwie Vektor
    z Kolcowa na Sybarii.
    Pozdrawiam
    Jan

  • bea
    Reply

    to co jest nam w naukowym plaszczu serwowane, to nie jest nawet „interpretacja obserwacji”. Taka probke tkanki, zeby przygotowac do obserwacji pod mikroskopem elektronowym trzeba najpierw „odwodnic”, spreparowac chemicznie, po czym strumien elektronowy „dobija” to co u tak dawno nie mialo nic wspolnego z zywa tkanka czy komorka. Skad tu jakiekolwiek wnioski w odniesieniu do zywej materii w kompleksowym systemie?
    Przeciez te wszystkie instytuty na calym swiecie ( im bogatszy kraj, tym wiecej ) musza generowac pieniadze dla swoich pracownikow poprzez zapodanie nowego „odkrycia”.
    Z jednej strony karmia nas kiepskim zarciem, a z drugiej chca nas w szczesciu i zdrowiu utrzymywac??

  • Maya
    Reply

    Świetnie, że podjęliście temat jednego z największych łgarstw … Faktem jest, że trudno jest dostać do opracowań w tym temacie a jednym z poważnych osób nawiązujących do Teorii Bechamp ws. Teoria Pasteur jest w Polsce przede wszystkim doktor Jaśkowski…O egzosomach znalazłam trochę w opracowaniu pdf pn. „Mechanizmy degradacji RNA w komórkach drożdży i ssaków” w podtytule „Egzosom uczestniczący w degradacji transkryptow…” https://pbkom.eu/sites/default/files/artykulydo2012/37_4_699.pdf przy czym jesli ktoś chciałby więcej uzyskac to stanowczo odsyłam do doktora Younga, szczególnie do przesłuchania w Międzynarodowym Trybunale Prawa Naturalnego ITNJ podaję link do strony https://www.itnj.org/ bo niestety większość filmów z posiedzeń gestapo YT juz zablokowało lub zwyczajnie ukradło pod różnymi pretekstami…Pozdrawiam…Ja osobiście od lat uważam, że jedynie niedożywienie lub toksykacja są przyczynami dysharmonii naszego organizmu + tzw.wypadki, chociaż to zostawiam do odrębnej dyskusji…

    • Agnieszka Sokoll
      Reply

      Dzień dobry,
      dziękujemy za zainteresowanie oraz merytoryczny komentarz; pozwolę sobie nawiązać do poruszonego przez Panią wątku, mianowicie dysharmonii naszych ciał. I ten aspekt wezmę na przykład dla przedstawienia pewnego logicznego porządku, jaki panuje w całym fizycznym stworzeniu, a którego ewidentnie brak w działaniu głównych nurtów naukowych, czy polityczno – społecznych, czy w końcu religijnych. Otóż, z logicznego punktu widzenia, to właśnie osiąganie coraz większej harmonii przez organizmy, powinno być wyznacznikiem dla jakichkolwiek działań, które w konsekwencji rzutują na losy całego gatunku, jak i poszczególnych losów każdego człowieka. Jeżeli, jakaś gałąź nauki, przez lata doprowadziała do jeszcze większego rozbicia w jedności funkcjonowania organizmu, to o czym to świadczy? Dla porównania dodam, że to tak samo jak z religią, w formie ściśle określonej instytucji – czy dwa tysiące lat zinstytucjonalizowanego chrześcijaństwa doprowadziło człowieka do jego duchowego oświecenia? Otóż nie, jak bardzo nie. Zatem, po owocach poznamy działanie prawdy, a pozytywny owoc, to taki, który człowieka prowadzi z powrotem do jego harmonii. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka.

  • Marta
    Reply

    O tym „podobieństwie” wirusów i egzosomów mówił po wybuchu koronahisterii dr Andrew Kaufman ( lekarz, z imponującym cv)

    • Tomasz Galiński
      Reply

      A to Pan chyba nieuważnie, lub fragmentarycznie słuchał. O tym, że „virus” oznacza jad, truciznę, jest w wywiadzie powiedziane (około 20m 20s filmu) – a na tym, że istnienie wirusów w organizmie jest uwarunkowane szkodliwymi, czyli trującymi czynnikami ze środowiska (sterowanymi mniej lub bardziej) zasadza się cała przedstawiania koncepcja.
      Z pozdrowieniami

  • Agnieszka Sokoll
    Reply

    Dzień dobry,
    dziękuję za komentarz;
    Najpierw odniosę się do Pani pierwszego zdania opatrzonego wykrzyknikami, otóż, jeżeli nauka przedstawi choćby jeden dowód na to, że tak nie jest, że wirus to nie egzosom posiadający patogenną informację, to się zgodzę z tym zdaniem. Hm.. posiadając mikroskop mogłabym zobaczyć „wyjetą” z ciała pewną cząsteczkę, która w lipidowej otoczce niesie patogenną informację. Pani nazwie ją wirusem, który się dostał z zewnątrz do organizmu, ja nazwę ją egzosomem, który powstał w wyniku obciążenia danego organizmu np. warunkami dużych zmian pogodowych okresu przesilenia. I obydwie te cząsteczki, Pani wirus i mój egzosom, będą identycznie złożone. Prześledźmy zatem ich drogi życia, bazując na znanej nam do tej pory wiedzy na ten temat, do tego nie potrzebujemy mikroskopu. Opisując życie wirusa będę stawiała pytania, licząc na Pani odpowiedź, bo w literaturze naukowej nie znalazłam na nie odpowiedzi. Otóż, cząsteczka wirusa dostaje się z zewnątrz do organizmu. I tu muszę zrobić stop w tej opowieści. Wirus, zresztą tak samo, jak egzosom, nie jest w stanie przeżyć i funkcjonować poza organizmem człowieka. Czy to od razu nie wydaje się logicznie uderzające, porzucając na chwilę całą medyczną wiedzę, że jeśli jakiś element, mniejszy, jest funkcjonujący tylko w danym wyodrębnionym z całego życia układzie, jak organizm ludzki, i nie funkcjonujący poza nim, w żaden sposób, to czy nie należy pochylić się nad myślą, że jest to cząsteczka składowa należąca właśnie do tego układu? To tak na początek, z racji mojej lubości do znajdywania logiczności w otaczającym nas świecie. Pewną logiczność, genialną prostotę środków i wynikającą z niej obfitość życia widać w tym świecie. Jest ona dla mnie widoczna, ale z innego punktu obserwacji, znacznie dalszego, niż pod mikroskopem, do czego na końcu się jeszcze odniosę. Wracając, otóż, wyobraźmy sobie cząsteczki wirusa w ciele organizmu, dostały sie tam one z innego organizmu, a z tego z innego, a z niego z innego. i wyobraźmy sobie, eksperymentalnie, ten pierwszy raz, pierwszy, pierwszy, pierwsze jakiekolwiek zainfekowanie jakiegokolwiek organizmu, skąd „przyszedł” ten pierwszy, skoro nie mógł ani na moment poza organizmem dokonać jakiejkolwiek decyzji życiowej, by być i przetrwać? Następnie, czy istnieje jakikolwiek dowód na ten pierwszy etap – czyli dostanie się takiej cząsteczki do ciała? Czy wszystkie cząsteczki wirusa, które były i są badane na różne sposoby, to cząsteczki wyjęte już z zainfekowanego ciała? Bo to dla mnie dalej jest egzosom z patogenną informacją, którą wyjęto i zbadano. Zapoznając się z licznymi badaniami, także spod mikroskopu, nie widziałam różnicy, między cząsteczką wirusa, tak jak jest ona przedstawiana, a cząsteczką egzosomu, tak jak, my autorzy, przedstawiamy ją w koncepcie. Czy na przykład, jakiekolwiek badanie, i wszystkie w nim ujęte dane, nie będą nadal „pasować” w momencie, gdy wykreślimy nazwę wirus i napiszemy egzosom? Dla przykładu, posłużę się Pani kontrargumentami, i cytując Pani wypowiedź dokonam tego zabiegu, przyjmując, że wstawiany egzosom, to cząsteczka z patogenną informacją, która powstała w wyniku danych zaburzeń w organizmie: „Egzosomy mają gen, a gen jest do wytwarzania białek. Te białka to też dla nas toksyna. To, że czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Egzosomy z patogenną informacją były, sa i będą dla nas wszystkich niebezpieczne.” Przecież, my autorzy, nie twierdzimy, że cała ta historia z patogennymi cząsteczkami, chorobami, i całym życiem tego zjawiska, nie istnieje. Owszem, istnieje, tylko z małym wyjątkiem, gdzie widzimy nieprawdę, który to moment, nie został udowodniony naukowo, i jest on bardziej interpretacją. Chodzi o moment powstania wirusa, moment jego pojawienia się w organizmie. Sytuacja, o której my mówimy, jest bardziej niebezpieczna, od tej, o której mówi Pani. Ponieważ w milionach potencjalne wirusy żyją w nas. A wiedza, która by była w nieprawych rękach, wiedza na temat „aktywacji” tych wirusów, to koniec takiego takiego świata, jaki znamy. Chociażby z tego powodu, potencjalnego zagrożenia, należałoby się pochylić nad naszym konceptem. W Pani odpowiedzi nie znalazłam żadnych merytorycznych kontrargumentów, nie jest nim zdanie „wirusy, to nie egzosomy”. To, że osobiście nie posiadam elektroskopu, nie zwalnia mnie, jako człowieka, do mówienia o żyjacej we mnie prawdzie. Bo to jest moja postawa w tym, co robię. Kończąc, pozwolę sobie na osobistą refleksję, wracając do kwestii obserwacji życia. Otóż, jak wiele można ominąć postrzeganiem, jak patrzy się z jednego, bardzo bliskiego punktu widzenia. Wielokrotnie w historii nauki zdarzały się momenty, kiedy to z połączenia pewnych dziedzin, z obrania pewnego wyższego punktu widzenia, niż wąska specjalizacja, rodziły się odkrycia. Jak na przykład piękno pary elektronów, które są współdzielone przez dwa atomy tworzące to wiązanie. „The Force of Two” – siła ogólnie pojętego życia ukryta w genialnej prostocie – elegancja praw i zależności. A to wszystko dzięki wyjaśnieniu wiązań kowalencyjnych, które mogło się wydarzyć dzięki zwróceniu ku sobie uwagi fizyków i chemików, co dało grunt pod badania fizykochemiczne. I tu widać zasadę życia, o której pisałam na początku: z genialnej prostoty – moc obfitości. Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję na dalszą korespondencję. Agnieszka

  • ewa Gorol
    Reply

    Katar, kaszel, temperatura tzw. przeziębienie to ewidentne objawy reakcji odpornościowej na ifekcje – mikrobiologiczne .
    Wirusy to nie to samo co egzosomy !!! Jeden, dwa wirusy nic nam nie zrobia , ale milion wirusów uszkadza tkankę i to jest objawem chorobowym – tkanka nie działa , jej komórki są uszkodzone przez wirusy . Wirusy mają gen , a gen jest do wytwarzania białek . Te białka to też dla nas tosyna . Mikrobilogi nie można zrozumieć , udowodnić w domu, trzeba mieć do tego mikroskopy. To, że czegoś nie widać , nie oznacza że tego nie ma !!!. Mikroby były, są i będą dla nas wszystkich niebezpieczne.

    • Tomasz Galiński
      Reply

      Pani Ewo – oczywiście, że mikroby są niebezpieczne, temu nikt nie zaprzecza. Z kolei wirusów to nie dotyczy, bo z definicji nie należą do świata mikrobów, czy do królestw życia w ogóle, jako, że nie są organizmami. Przy czym postulowanie istnienia takich cząstek zakaźnych, bytujących między życiem, a śmiercią, to nienaukowa bzdura, przeciw której krzyczy logika i zdrowy rozsądek, w szczególności, że zgodnie z obowiązującymi teoriami replikacja wirusów (czyli de facto „produkcja” tych patogenów) zachodzi właśnie na poziomie naszych komórek – czyli jest ogólny konsensus, że są te komórki do tego zdolne, to one odpowiadają za ich powielanie. Cały dowcip polega na uznaniu innej możliwości powstawania tej szkodliwej informacji genetycznej, niż infekcja z zewnątrz. Proszę skasować mentalny „wirusowy” program, a wszystko stanie się prostsze. Do uprawiania twórczej heurystyki – tj. wykrywania nowych faktów i relacji na podstawie tego, co jest, nie potrzeba mikroskopów, ani laboratoriów, wystarczą dane wyjściowe i giętki umysł.
      Z pozdrowieniami

  • Joanna Barbara Andersen
    Reply

    Prosze panstwa, znakomity wyklad i lamanie paradygmatow tzw. naukowych. Bardzo merytoryczny i logiczny tok rozumowania, zrozumialy i wrecz rewolucyjny. Gratuluje i pozdrawiam panstwa serdecznie/Joanna

  • Robomir
    Reply

    Ogarnąłem to samo już w maju. 😁 Wirusy, egzosomy to informacje nt środowiska. Nie zgadzam się tylko z jednym, nie ma dobrych i złych wirusów, egzosomow. Ten system nie działa dla organizmu ale dla całego ekosystemu. Wytłumaczę to na przykładzie drzew. W dzikim i mlodym lesie na 1 ha rośnie do 1500 drzew, ale juz w 50 cio letnim tylko 400. Natura wysyła grzyby, aby zniszczyły najsłabsze organizmy. To samo jest z ludźmi. Istnieją mikroorganizmy które mają za zadanie zniszczyć słaby organizm. Wirus wg mnie to tylko taka straż i gońcy przekazujący informację nt środowiska. Pandemie natomiast to efekt wg mnie zatrucia środowiska. Tak było z gazami po IWS i z epidemią polio po masowych opryskach DDT na całym świecie. Za sezonowosc grupy odpowiada wilgotność i zanieczyszczone bardziej powietrze w zimie.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>