Wspierajmy rozwój ekowiosek w Polsce – Jarek Stadnik

13 kwietnia 2017 18:15
More videos
2,658
Views
   

16 komentarzy

  • Marian
    Reply

    Dzien Dobry. konsensusowi mówimy: „nie”.
    Mam Twoją uwagę? :>
    Co powiesz na to, że nie każdy musi się zgadzać, we wszystkim?
    Przychylam się do tego co mówi książka „Pracować inaczej” Frederic’a Laloux.

    „Podstawą podejmowania decyzji nie jest konsensus. Aby rozwiązanie mogło być przyjęte, wystarczy nie wetować go i   nie mieć zasadniczych obiekcji. Ktoś z   zespołu nie może zawetować decyzji nawet wtedy, gdy czuje, że inne rozwiązanie (na przykład własne!) byłoby lepsze. Doskonałe rozwiązanie, na które wszyscy jednomyślnie by przystali, być może nie istnieje, a   dążenie do niego mogłoby się okazać bardzo wyczerpujące. Jeśli nie ma zasadniczych obiekcji, rozwiązanie zostaje przyjęte z   założeniem, że będzie można do niego wracać w   dowolnym momencie, kiedy będą nowe sugestie i   propozycje. Dynamika spotkania przebiegającego w   elegancki sposób gwarantuje, że każdy głos podczas dyskusji jest wysłuchany, że zbiorowa inteligencja kształtuje podejmowanie decyzji i   że nikt nie może tego procesu zmarnować lub uczynić innych jego zakładnikami przez narzucenie osobistych preferencji.”

  • Marian
    Reply

    3:52 Nie pozbędziesz się elementów ego, ale możesz wyjść z systemem organizacji, który odbierze im moc psucia.

    14:17 To ja rzuczę propozycję aby tworzyć społeczność w oparciu o kontrybucjonizm (Ubuntu movement), zarządzanie przyjąć jak w organizacjach Turkusowych (Teal, holocracy), a wszystko oprzeć o efektywne, bo oszczędne i z poszanowaniem naturalnych praw „uprawianie” ziemi metodą „Back To Eden”. Holly Trinity! 🙂

  • Marian
    Reply

    Jeszcze rysuje mi sie taki obraz, czy ludzie podczas organizacji takich wiosek chcą, żeby wszystko było perfekcyjne, zanim się zdecydują osiąść? I dlatego to nie wychodzi? Bo chcą perfekcyjnego miejsca na słowo klucz: na stałe? Żeby tam już osiąść i żeby się zdecydować sąsiedzi muszą być perfekcyjni? Może to leży u podstaw problemu. Może mamy przyjąć nastawienie, że jesteśmy zdecydowani się raczej przemieszać i wymieniać doświadczeniami co jakiś czas, i poznawać jak jest gdzie indziej, aż do momentu, że nam się gdzieś wybitnie spodoba i bedziemy mogli ograniczyć przemieszczanie tylko do krótkich wyjazdów.

  • Marian
    Reply

    A i w kontrybucjonaliźmie, słowo „samowystarczalne” jest passé <:D, A zastępujemy je dostatkiem, obfitością. Czyli już nie tylko tyle ile potrzebujemy, żeby się utrzymać, ale ponad to, tak, że możemy się rozwijać! Dzięki czemu możemy kupić nowe ziemie, ofiarować dobra lokalnym i przyciągać ich przez to do ideii.

  • polach
    Reply

    Brawo Jarku:) bardzo fajny i konkretny wywiad tak trzymaj:) wszyscy razem kreujemy rzeczywistość – braterstwo rośnie 🙂
    Pozdrawiam z Krakowa-Przemysława wiesz który:)
    p.s odezwij się i Wesołych świąt 🙂 wszystkim widzom Porozmawiajmy Tv! oraz Alexowi oczywiście Sława!

  • Jarek
    Reply

    Cieszę się że wywiad zaprasza do kulturalnej dyskusji i nikogo nie zraża tylko zachęca do przemyśleń. Taka była jego intencja. Jak wiele jest ludzi tak wiele jest dróg dotarcia niekiedy do tego samego celu. Dziękuje za wysłuchanie i do zobaczenia w przyszłości.

  • Olga
    Reply

    Zalatuje to z lekka narcyzmem – my oto tutaj jesteśmy tacy „oryginalni” lecz we własnym sosie skompani. Dlaczego nie można budować wspólnot w zwykłym bloku z płyty? Z panem Heńkiem i panią Mariolą z parteru też się pewnie ciekawie rozmawia i siedzi przy ognisku. Budowanie lokalnej wspólnoty musi się odbywać na łące?

    • Marian
      Reply

      odpisałem nie pod Twoim postem, srry. AA jak sadziz, jak mozliwe jest, zeby wiekszosc członków spoldzielni mieszkaniowej przegłosowała, że zamieniają trawniki w ogrody ważywne? Taka naprzyklad chomiczówka, albo os ostrobramska w Wawie, wieeelkie połacie trawników, ktore sa tylko wybiegiem dla zwierząt. Jak tych ludzi wszystkich przekonac zeby zrobic z tego ogród warzywny?

      • Olga
        Reply

        No nie wiem, nigdy czegoś takiego nie robiłam. Może metodą prób i błędów i małymi krokami. Na pzykład można zacząć od własnego ogódka pod blokiem – jeśli się taki ma, albo zna się kogoś, kto ma – „zapraszamy mieszkańców na wspólne sadzenie pomidorów przy rozmowie i herbacie – poznajmy się lepiej”.
        Myślę, że większość ludzie pragnie żyć w poczuciu wspólnoty, tylko tak z przyzwyczajenia żyją jak chów klatkowy. Myślę, że chcieli by inaczej tylko trzeba ich zachęcić . Jeśli ktoś w to wierzy i mu się chce oczywiście 🙂

  • Pingback: PorozmawiajmyTV – Wspierajmy rozwój ekowiosek w Polsce – Jarek Stadnik | Mowie Jak Jest

  • Marian
    Reply

    Olga, dobry punkt. Pewnie chodzi o to, żee podstawą jest ziemia, i wspólne dbanie o jej plony, dla najważniejszej podstawy – wyżywienia. O to się według mnie powinno opierać wszelkie wspólnoty, a bloku, no fajnie by było, gdyby sąsiedzi zechcieli gremialnie wielki trawnik przed blokiem, gdzie niemozna chodzic bo to wybieg dla psów, zamienić w ogród warzywny, zawsze marzyłem o bloku na wsi (bo woda, bo ogrzewanie i ta konstrukcja społeczna jak w ulu ;D)

    • Marian
      Reply

      Bo ziemia to najwazniejszy filar w niezaleznosci. W bloku to jak chów klatkowy, musisz jesc to co Ci w sklepie na półki dadzą, po cenach jakich dadzą, co determinuje stopien Twojej niewoli i koniec.

  • Jarek
    Reply

    No cóż pierwsze słyszę o dobrze rozwijających się społecznościach w blokach z betonowej płyty Olgo ;). Cóż Panie Łukaszu, nazwiska się podobno nie wybiera jak i imion:)

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>